Błękitna Krew: Kacper Adamski

foto: pawi.pl 

KS: Oglądałeś Petrę? (wywiad przeprowadzałem 28.10, tego dnia Petra walczyła najpierw o pierwsze miejsce w grupie, a później o półfinał EBT. Obie walki ostatecznie przegrała i zajęła na Kanarach 5 miejsce – dop.red.)

Niestety, miałem dziś o 10.30 trening, dokładnie siłownię i nie dałem rady obejrzeć chłopaków. – odpowiada mi Kacper Adamski – rocznik 92’, kluby: KPR RC Legionowo, BHT Auto Forum Petra Płock. Były reprezentant młodzieżówki na hali, a na piachu obecny członek polskiej kadry seniorów. Spotykamy się w kawiarni przy ulicy Kacprowicza w Warszawie. Trochę wykorzystuje fakt, że Kacpra w Warszawie zatrzymały klubowe obowiązki i nie pojechał z Petrą na Wyspy Kanaryjskie. Mistrz Polski grał tam najważniejszy turniej w europejskiej hierarchii plażowej piłki ręcznej – EBT Finals. – Może to i lepiej, że teraz przegraliśmy? Malaga to gospodarz turnieju. Super drużyna. Lekcja pokory się przyda, o 18 ćwierćfinał z Węgrami. Myślę, że damy radę – dodaje. Płoccy mistrzowie na ten turniej pojechali w mocno okrojonym składzie, ale nie osłabieni.

Kolejny świetny sezon. Bez cienia przesady można już nazwać Wasze zwycięstwa hegemonią. Ale nie da się nie zauważyć, że w waszej drużynie zaszły spore zmiany. Wraz z rozwojem Waszych karier zawodniczych na hali jesteście zmuszeni do ściągania posiłków.

To wielka duma Petry, ale też „przekleństwo”. Myślę, że gdybyśmy pojechali tym pierwotnym składem, naszym trzonem ze mną, Filipem Koprem, Marcinem Miedzińskim, Adkiem Fiodorem i Bartkiem Wojdakiem to na spokojnie przywieźlibyśmy medal. Wszyscy gramy jednak obecnie w Superlidze i mamy obowiązki wobec zespołów, z którymi jesteśmy związani. To dziś nasza praca, ale zastępstwo mamy godne. Trzeba pamiętać, że chłopacy, którzy pojechali w zastępstwie za superligowców, to rocznik 2000’. Radzą sobie na tym turnieju bardzo dobrze i wydatnie pomogli w osiągnięciu tego drugiego miejsca w grupie.

Coraz więcej wychowanków Wisły w Superlidze. Śledzisz poczynania innych Nafciarzy? Większość z nich znasz z grup młodzieżowych, zdobywałeś z nimi medale MMP.

Jasne, że tak! Dziś wracałem z treningu z kumplem z drużyny i właśnie rozmawialiśmy o tym, że nie ma chyba obecnie w Superlidze klubu bez wychowanka Wisły w składzie. Gdyby zebrać ich wszystkich to myślę że jeden, a może nawet dwa składy dałoby się z nas zbudować. I moglibyśmy napsuć sporo krwi silnym zespołom (śmiech)

Właśnie – mamy w Płocku nowy zespół. sądzisz o SPR Handball Płock?

To bardzo dobry pomysł. Zawsze trzymam kciuki za takie drużyny. Mieszanka kibiców z doświadczonymi już zawodnikami. Mam nadzieję, że szybko awansują najpierw do drugiej, a potem do pierwszej ligi i płoccy kibice szczypiorniaka będą z ich meczy mieli pociechę.

W sumie to Twoją karierę można podsumować zdaniem: od betonu na 16-stce do piasku na Kanarach. Niby trenujesz handball od zawsze, ale była krótka przerwa, w gimnazjum. Trenowałeś sztuki walki. Miłość do piłki ręcznej okazała się silniejsza?

Zdecydowanie. A poza tym… Na boisku mogę i rzucić bramkę, i mocno się z kimś zderzyć. „Ręka” jest bardziej… uniwersalna (śmiech). Mój pierwszy trener piłki ręcznej, Tadeusz Wiśniewski, prowadził również zajęcia z boksu. Uczył mnie jednocześnie piłki ręcznej i szermierki na pięści.

Nie wypada nie pogratulować aktualnej formy. Spisujesz się na parkietach Superligi świetnie. Nawiązujesz to swojego premierowego sezonu w seniorach, w barwach Miedzi Legnica (Kacper został wtedy wicekrólem strzelców I ligi gr A- przp. Autora) Jak to się stało, że trafiłeś do Legionowa? Czy to metody treningowe, czy raczej styl gry jaki preferuje trener Smolarczyk sprawiają, że Twoja forma tak wystrzeliła?

Solidnie przepracowałem okres przygotowawczy, dzięki swobodzie, jaką otrzymałem od trenera, nabrałem pewności siebie. Dużo luzu w tym sezonie dała mi właśnie plażówka. Wcześniej spinałem się za bardzo, stawiałem na taktykę, chciałem pokazać trenerom, że zasługuje na miejsce w zespole. To nie przynosiło oczekiwanego skutku. W tym sezonie udało mi się to plażówkowe „ wariactwo” przełożyć na grę na hali. Bardzo mnie to cieszy. Uważam, że moja dyspozycja to jednak głównie zasługa trenera Smolarczyka. On potrafi wykorzystać moje najlepsze piłkarskie cechy. Dostaje dużo swobody na boisku. Wie, że mam „szybki” rzut. Wie, że ze względu na ograniczenia fizyczne zespołu będą grały u nas tylko określone schematy. On z naszą pomocą je wprowadza i to działa. A co do samej przeprowadzki – gdy dowiedziałem się o zainteresowaniu ze strony Legionowa, porozmawiałem z Michałem Prątnickim, którego znam jeszcze z czasów gry w Legnicy. Później z Frankim Brinovcem. Rozmawiałem też z trenerem Smolarczykiem. Wszyscy dawali mi do zrozumienia, że bardzo przydam się w zespole. Dodatkowo rzut beretem do rodzinnego miasta. Nie zastanawiałem się długo.

Jak ocenisz Waszą drużynową postawę w tym sezonie?

Mamy dosyć ograniczony skład, to daje się we znaki. Każdy punkt jest dla nas jak tlen. Na razie udało się z Piotrkowem po karnych i teraz w Gdyni.

Poprzedni sezon spędziłeś w Opolu, chociaż tam trener Kuptel wykorzystywał Cię głównie w defensywie.

Trener Kuptel opiera całą grę o skuteczną, twardą defensywę. W Opolu byłem głównie zmiennikiem Tolka Łangowskiego. Wszystkie te schematy, zagrywki, które grali chłopacy, nie eksponowały moich atutów na boisku. Ale absolutnie niczego nie żałuje. Jestem szczęśliwy i bardzo dumny, że udało nam się zająć piąte miejsce w zeszłym sezonie. Była bardzo duża szansa na półfinał. Szkoda tego meczu z Kwidzynem.

Masz już 25 lat, a już miałeś okazję pracować z wieloma fachowcami. Od Tadeusza Wiśniewskiego, przez Bogdana Janiszewskiego, Jarosława Cieślikowskiego do Rafała Kuptela i Marcina Smolarczyka. Jakiegoś szczególnie wspominasz? Styl którego z nich najbardziej Ci odpowiadał?

Największy sentyment mam do trenera Wiśniewskiego, bo to u niego zaczynałem swoją przygodę nie tylko ze szczypiorniakiem, ale w ogóle za sportem. Najpierw szedłem na SKS w SP 16, a później jechałem na trening boksu, który prowadził.

W Naszej kochanej Wiśle nastały burzliwe czasy. Co sądzisz o poczynaniach Nafciarzy w tym sezonie?

Faktycznie, nie wiedzie im się najlepiej, głównie w Europie. Sądzę, że to przejściowa sytuacja spowodowana głównie urazami. Zauważ, że grą Wisły docelowo musi kierować zawodnik, który jest tutaj pierwszy sezon, a do gry na najwyższym poziomie wszedł praktycznie bez rytmu meczowego. Mówię tu o Nemanji Obradoviciu. Widać, że ma chłop potencjał. Został rzucony na głęboką wodę i nic dziwnego, że ciężko mu utrzymać równą, wysoką formę. Ciężar gry na siebie próbuje brać Duarte. Raz wychodzi to lepiej, raz gorzej. Do końca będę jednak wierzył w awans do TOP 16 i nawiązanie wyrównanej walki z Kielcami w finałach MP.

Dzięki za poświęcony czas i powodzenia w Superlidze! Życzę korony króla strzelców!

Wielkie dzięki! Pozdrawiam wszystkich kibiców z Płocka!

Przygotował:Kobe Stark