Gdzie podziała się płocka obrona?

Podopieczni Larsa Walthera wygrali z beniaminkiem Superligi – Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski 35-30 (18-20) (foto: skibek.pl).

„Przede wszystkich chcielibyśmy zapomnieć o naszej obronie…” – tak rozpoczął konferencję prasową po meczu z Pogonią Szczecin szkoleniowiec płocczan, Lars Walther. Po kolejnym spotkaniu ligowym należy użyć jeszcze ostrzejszych, bardziej dobitnych, a może nawet wulgarnych słów. Nafciarze fatalnie zagrali w defensywie szczególnie w pierwszej połowie spotkania, w której to dali sobie rzucić aż 20 bramek! W 15. minucie spotkania ambitni zawodnicy Piotrkowianina prowadzili z faworyzowaną Wisłą różnicą aż sześciu (!!) bramek (13-7). Podopieczni Larsa Walthera mozolnie i z marnym skutkiem odrabiali straty i ostatecznie do szatni udali się zasłużenie przegrywając z beniaminkiem 18-20. Po raz drugi z rzędu Nafciarze grając z nowicjuszem stracili do przerwy niespotykaną i niewybaczalnie dużą liczbę bramek. Dla takiej postawy w obronie nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia, a słowa o ciężkiej pracy nad defensywą na treningach najwyższy czas wcielać w życie na ligowych póki co parkietach.

Do remisu 20-20 w 32. minucie spotkania doprowadził Adam Wiśniewski, zaś chwilę później rzutu karnego nie wykorzystał doskonale znany w Płocku Arkadiusz Miszka. Wiślacy w dalszym ciągu w żaden sposób nie potrafili znaleźć swojego rytmu gry, nie umieli pójść za ciosem i wyraźnie zdominować rywala czego skutkiem było kolejne w meczu prowadzenie ekipy z Piotrkowa Trybunalskiego, tym razem 23-21. Skuteczna pogoń za beniaminkiem (jakkolwiek śmiesznie to brzmi) rozpoczęła się dopiero po czterdziestu minutach gry, kiedy to swoją drużynę na prowadzenie 24-23 wyprowadził Gadżet. Chwilę później swoje trafienia dołożył Valentin Ghionea i Michał Kubisztal i powtórka scenariusza z meczu ze szczecinianami wydawała się coraz bardziej prawdopodobna.  Od 45. minuty gry Wiślacy nareszcie jechali na nieco wyższym biegu (na którym jechać powinni jednak od pierwszej minuty spotkania) czego rezultatem było osiągnięcie pięciobramkowej przewagi (31-26), która utrzymywała się do końca spotkania i pozwoliła wygrać czwarty mecz z rzędu, tym razem 35-30 .

Jak logicznie wytłumaczyć stratę aż dwudziestu bramek w pierwszej i tylko dziesięciu w drugiej połowie?

Piotrkowianin Piotrków Tryb. – Wisła Płock 30-35 (20-18)

Wisła: Sego, Wichary – Toromanović 6, Wiśniewski 6, Ghionea 5 (3k), Nenadić 4 (1k), Twardo 4, Eklemović 2, Kubisztal 2, Nikcević 2, Paczkowski 2, Kavas 1, Syprzak 1, Spanne.

Piotrkowianin: Ner, Wnuk – Pilitowski 7, Daćko 4, Matyjasik 4 (1k), Mróz 4, Tórz 3, Trojanowski 3, Miszka 2, Iskra 2,  Woynowski 1, Różański, P.  Skalski, Pożarek, Krawczyk, Gomółka.

Kary: Piotrkowianin – 8 min., Wisła – 8 min. (Twardo 4 min., Kubisztal 2 min., Toromanović 2 min.)

Zapraszamy do obejrzenia galerii ze spotkania autorstwa Skibka (skibek.pl).

Napisał: Ciaras

Ktoś dla kogo Wisła to coś więcej niż klub. Wierny kibic-redaktor podążający za swoim zespołem po najdalszych zakątkach Europy. Jeden z twórców i pomysłodawców serwisu Nafciarze.info
Zobacz wszystkie artykuły tego użytkownika