Kolejne punkty jadą do Płocka

Podopieczni Larsa Walthera w ramach siódmej kolejki Superligi pokonali w Zabrzu miejscową Pogoń 32-26 (18-13) i nadal liderują rozgrywkom (foto: Sławomir Bromboszcz, Sportowe Fakty).

Nafciarze spotkanie w Zabrzu rozpoczęli w składzie: Sego – Ghionea, Paczkowski, Toromanović, Eklemović, Nenadić, Wiśniewski.

Podopieczni Bogdana Zajączkowskiego od początku spotkania grali obroną 5-1, zaś w defensywie Wiślaków pojawiał się Ferenc Ilyes. Pierwsze minuty to sporo chaosu z obu stron, w tym słupek po rzucie Petara Nenadicia i faul płocczan w ataku. Premierowe trafienie w zabrzańskiej hali było dziełem byłego zawodnika Holstebro. Bramki Toromanovicia i Eklemovicia dały Wiśle w 5. minucie spotkania prowadzenie 3-0, a zawodnikom Bogdana Zajączkowskiego chwilę odpoczynku podczas narady przy ławce rezerwowych w ramach przerwy na żądanie. Zaraz po niej na parkiecie pojawił się wychowanek płockiego klubu – Kamil Mokrzki, a gospodarze za sprawą Patryka Kuchczyńskiego rzucili pierwszą bramkę w meczu. W kolejnych akcjach popis umiejętności dali sędziowie, którzy najpierw nie uznali bramki Valentina Ghionei… z rzutu karnego, a następnie na dwie minuty na ławkę kar niesłusznie odesłali Muhameda Toromanovicia. W 12. minucie spotkania na tablicy wyników widniał rezultat 4-5, ale chwilę później z linii siódmego metra nie pomylił się Nenadić, a kontrę skutecznie wykończył rumuński skrzydłowy. Pierwszy kwadrans meczu zakończył się wynikiem 9-6, dwiema minutami Mokrzkiego za atak na rzucającą rękę Adama Wiśniewskiego i nieudaną wrzutką Valentina do Tore. W tej fazie mecz był bardzo nierówny i rwany – Nafciarze po przechwycie w obronie potrafili wyrzucić piłkę w aut, nie trafić karnego i stracić dwie bramki po kontrach. Zabrzanie natomiast razili nieskutecznością w ataku pozycyjnym, w którym raz za razem tracili piłkę. Mimo to, w 20. minucie meczu Wiślacy prowadzili 14-9, a stuprocentową skutecznością w kończeniu akcji po kontrze, czy ze skrzydła brylował Adam Wiśniewski. Ciekawa sytuacja miała miejsce dwie minuty później, kiedy to na parkiecie w barwach zabrzan pojawił się już… trzeci bramkarz, którym był Kazimierz Kotliński. Na pięć minut przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę po trafieniu swoją piątą i szóstą bramkę zdobył Gadżet, a wynik brzmiał już 18-11 dla niebiesko-biało-niebieskich. Ostatnie dwie bramki pierwszej części zdobyli zabrzanie i obie drużyny do szatni udały się przy pięciobramkowym prowadzeniu wicemistrzów Polski (18-13).

Druga część meczu rozpoczęła się od pojawienia się w bramce Wisły Marcin Wicharego i siódmego trafienia Adama Wiśniewskiego. Środek defensywy nadal tworzyli Kamil Syprzak i Ferenc Ilyes, z tym, że w ofensywie pojawiał się już tylko ten pierwszy. Wiślacy kontrolowali przebieg spotkania, a ich przewaga cały czas utrzymywała się na poziomie 5-6 bramek (22-16 w 37. minucie po dwóch bramkach z kontry Valentina). Mecz nadal miał miano nieco szalonego, bardzo szybkiego, ale i często niezwykle niedokładnego. Między 38. a 39. minutą sędziowie rozdali aż trzy dwuminutowe kary (Paczkowski – Żółtak, Garbacz), na parkiecie pojawił się Bostjan Kavas, a Michał Kubisztal rzucił dla płocczan 24. bramkę i wywalczył karnego, którego zmarnował Ghionea… W identycznej sytuacji po drugiej stronie parkietu nie pomylił się Kamil Mokrzki. Równo kwadrans przed końcem spotkania po rzucie z biodra piłkę w siatce Kotlińskiego ulokował Petar Nenadić (25-18 dla Wisły), zaś na zabrzańskim parkiecie zadebiutowali Ivan Nikcević i Adam Twardo. Kolejne minuty to gra bramka za bramkę (dwa trafienia Bossa), choć dwa z rzędu trafienia zabrzan (Sebastian Rumniak, Kamil Mokrzki) na dziewięć minut przed końcem spotkania zniwelowały przewagę Wisły do pięciu trafień (28-23). Zabrzanie wierząc jeszcze w możliwość odwrócenia losów leczu zaczęli bronić bardzo wysoko, co spowodowało, że Nafciarze musieli grać bardzo indywidualnie, czego skutkiem był niecelny rzut Kavasa i przerwa na żądanie Larsa Walthera po bramce Kowalskiego na 25-29. Sytuację chwilę później uspokoił Kamil Syprzak, ale szybko odpowiedział mu również celnym rzutem Kamil Mokrzki. Kolejna akcja w ofensywie rosłego płockiego skrzydłowego zakończyła się faulem w ataku i wyłączeniem z gry Patryka Kuchczyńskiego, który z krwawiącym nosem udał się do szatni. Szalony i zablokowany rzut Rumniaka na 140 sekund przed końcem i trafienie Ghionei na 31-26 dla Wiślaków dały im kolejne punkty. Koniec końców ostatnią bramkę w spotkaniu po rzucie z linii siedmiu metrów zdobył Michał Kubisztal, który tym samym ustalił wynik na 32-26 dla gości.

Pogoń Zabrze – Wisła Płock 26-32 (13-18)

Pogoń: Banisz, Kicki, Kotliński – Bushkov 7 (3k), Mokrzki 5 (2k), Rumniak 5, Kowalski 4, Stodtko 2, Garbacz 1, Kuchczyński 1, Adamczak, Kandora, Nat, Niedospiał, Żółtak.

Wisła: Sego, Wichary – Wiśniewski 8, Ghionea 5 (0/2k), Nenadić 5 (2/3k), Kubisztal 4 (1k), Syprzak 4, Kavas 2, Eklemović 2, Paczkowski 1, Toromanović 1, Ilyes, Nikcević, Twardo.

Kary: Pogoń – 16 min. (Garbacz, Kuchczyński, Żółtak po 4 min., Mokrzki i Stodtko po 2 min.) – Wisła – 8 min. (Kubisztal, Paczkowski, Syprzak, Toromanović po 2 min.)

Napisał: Ciaras

Ktoś dla kogo Wisła to coś więcej niż klub. Wierny kibic-redaktor podążający za swoim zespołem po najdalszych zakątkach Europy. Jeden z twórców i pomysłodawców serwisu Nafciarze.info
Zobacz wszystkie artykuły tego użytkownika