Liga Mistrzów nie dla nas…


Nafciarze przegrali z HSV Hamburg 26-28 (16-15) w półfinale turnieju o dziką kartę rozgrywanego we francuskim Saint Raphael i nie zagrają w tym sezonie w Lidze Mistrzów. W niedzielę wiślacy powalczą o trzecie miejsce ze słoweńskim RK Cimos Koper, który uległ gospodarzom – Saint Raphael Var HB 23-28 (13-13). Zajęcie trzeciej lokaty pozwoli Wiślakom rozpocząć rozgrywki w Pucharze Federacji od trzeciej (ostatniej przed fazą grupową) rundy eliminacji (foto: skibek.pl).

Nafciarze spotkanie z HSV Hamburg rozpoczęli w składzie: Sego – Nikcević, Nenadić, Eklemović, Toromanović, Kavas, Ghionea.

Wbrew temu, co głosiły niemieckie media, w drużynie z północy Niemiec od pierwszej minuty na parkiecie pojawił się Pascal Hens. Wynik meczu otworzył Petar Nenadić który z linii siedmiu metrów pokonał Tahirovicia. Dwie kolejne bramki z rzutów karnych Hansa Lindberga i trafienie Igora Voriego wyprowadziły ekipę Martina Schwalba na dwubramkowe prowadzenie (3-1). Początek spotkania w wykonaniu Wiślaków był dość nerwowy. Efekt: straty, niedokładne zagrania, bądź niecelne rzuty. Szansy zmniejszenia strat do jednej bramki w 9. minucie spotkanie nie wykorzystał Nenadić, który przestrzelił rzut karny. Sytuacja stawała się coraz bardziej poważna – piłkę w aut wyrzucał Nikola Eklemović, drugą dwuminutową karę dostał Muhamed Toromanović, a konsekwentnie grający hamburczycy po 10 minutach prowadzili już 7-3. Sygnał do ataku dał Valentin Ghionea, który do niemieckiej bramki trafił dwa razy z rzędu, ale przy okazji zmarnował też jedną z kontr. Gra Wisły prowadzona była zdecydowanie zbyt wolno, bramki padały głównie po indywidualnych akcjach zawodników, a nie po dobrej, kolektywnej i konsekwentnej grze w atakuj. Plac gry niespodziewanie opuścił Marcin Lijewski, a na prawym rozegraniu pojawił się… praworęczny Domagoj Duvnjak. Przełomowym momentem była dwuminutowa kara dla Pascala Hensa. W tym czasie Nafciarze rzucili trzy bramki z rzędu i w 19. minucie przegrywali już tylko 8-9. Frycowe w obronie raz za razem płacił Kamil Syprzak, który za późno wychodził to do Krausa, to do Lackovicia, dzięki czemu zawodnicy Hamburga rzucali łatwe bramki. Przewaga HSV oscylowała w granicach 2-3 bramek. Ostatnie pięć minut należało jednak do płocczan. W 25. minucie Ferenc Ilyes fantastycznym rzutem spróbował rozerwać siatkę w bramce Tahirovicia. Efekt: 13. bramka dla Wisły, jedno trafienie straty, siatka… póki co jeszcze cała. Trzy minuty później był już remis 15-15, a po kilkunastu sekundach, krokach Duvnjaka i bramce znakomitego Ghionei 16-15 dla Wisły! Takim wynikiem zakończyło się pierwsze 30 minut.

Druga część spotkania rozpoczęła się od… dwóch błędów (po jednym w ataku i obronie) Michała Kubisztala i trafienia na remis Domagoja Duvnjaka. Fantastycznie między słupkami spisywał się Marin Sego, który potrafił obronić rzut, podnieść się, otrzepać, wytrzeć pot z czoła i… obronić dobitkę. Na trzy kolejne bramki graczy HSV dopiero po sześciu minutach drugiej połowy odpowiedział nikt inny jak wszędobylski… Ghionea. Słabo grającego Kubisztala w międzyczasie zmienił Eklemović, a Sego raz za razem „leczył” podopiecznych Schwalba – w 39. minucie przy stanie 19-19 postawił obronić karnego Lindbergowi. Jak chciał, tak zrobił. Dwie bramki z rzędu Schroedera, faul w ataku… Kubisztala (wrócił na parkiet w miejsce Nenadicia), trafienie Duvnjaka szybko pozwoliły zbudować graczom HSV trzybramkową przewagę. Zapowiadało się na powtórkę scenariusza z pierwszej części meczu. W 44. minucie skutecznie kontrę zakończył Ivan Nikcević, a Lars Walther wściekał się po tym, jak kolejną okazję zmarnował… Kubeł, który rozgrywał dramatyczny mecz zarówno w ataku jak i w obronie. Tradycyjnie już nie funkcjonowało prawe rozegranie. Zniesmaczony bezradnością kolegów w ataku Nikola Eklemović trafił z dziesiątego metra, ale nadal to hamburczycy utrzymywali 3-4-bramkową przewagę na 11 minut przed końcem meczu. Dobrze w mecz wszedł Adam Wiśniewski, który po pojawieniu się na parkiecie i przechwycie piłki zakończył kontrę, a chwilę później wywalczył rzut karny, który na bramkę zamienił po raz kolejny Ghionea (23-25). Mijały kolejne minuty, a HSV spokojnie rozgrywało swoje akcję, czego skutkiem było czterobramkowe prowadzenie (27-23) na pięć minut przed końcem spotkania. Marzenia o Lidze Mistrzów konsekwentnie się oddalały… Mimo próby gry na dwa koła, nasza gra w ataku nadal wyglądała bardzo słabo. Nadzieję na dobry wynik powróciły po bramkach Eklemovicia i Ghionei (po raz dziesiąty w meczu!). Niestety – tylko na chwilę. Podsumowaniem męczarń w ataku w drugiej połowie w wykonaniu podopiecznych Larsa Walthera był obroniony przez Dana Beutlera rzut z czystej pozycji Muhameda Toromanovicia…

Mecz kończymy bez bramki z prawego rozegrania… Niewykorzystanej szansy szkoda tym bardziej, że dziś HSV Hamburg był do ogrania jak nigdy przedtem…

HSV Hamburg – Wisła Płock 28-26 (15-16)

HSV: Tahirović, Beutler – Lindberg 6 (6k), Schröder 4, Dunvjak 3, Lacković 3, Vori 3, Flohr 2, Hens 2, Kraus 2, Lijewski 1, Nilsson 1, Lijewski 1, Petersen 1.

Wisła: Sego, Wichary – Ghionea 11 (4k), Nenadić 3, Nikcević 3, Syprzak 3, Toromanović 2, Eklemović 2, Ilyes 1, Wiśniewski 1, Kavas, Kubisztal, Paczkowski.

Kary: HSV – 6 min. (Petersen 2 min, Duvnjak 2 min, Hens 2 min) – Wisła – 6 min (Toromanović 4 min, Ilyés 2 min )

 

Napisał: Ciaras

Ktoś dla kogo Wisła to coś więcej niż klub. Wierny kibic-redaktor podążający za swoim zespołem po najdalszych zakątkach Europy. Jeden z twórców i pomysłodawców serwisu Nafciarze.info
Zobacz wszystkie artykuły tego użytkownika