W tym sezonie Wisła Płock nie daje swoim kibicom zbyt wielu powodów do optymizmu. W Europie raz po raz udowadniamy, że do nawiązywania walki z wielkimi brakuje niestety coraz więcej. Można by użyć wielu brutalnych słów, by opisać to co dzieje się z zespołem i wynikami. Tylko, że…
brutalne słowa nie cofną czasu. Nie przywołają z powrotem meczów, w których Wisła powinna i musiała inkasować bezcenne punkty, potrzebne do awansu do TOP 16. Trzeba teraz patrzeć w przyszłość. Weekendowy mecz z IFK Kristanistad jest niezaprzeczalnie i nieodwracalnie ostatnią szansą płockiej Wisły by zatrzeć fatalne wrażenie pozostawione jak do tej pory w europejskich rozgrywkach. Bardzo prawdopodobne, że kolejne stracie na froncie Ligi Mistrzów jest też ostatnią szansą na utrzymanie się w europejskiej elicie na następny sezon.
Kolejny rywal i jednocześnie bezpośredni rywal do wyjścia z grupy z premiowanego awansem szóstego miejsca w tabeli grupy A (z pewnością podbudowany domowym zwycięstwem z Nafciarzami) nie położy się przed wicemistrzami Polski. Podobieństw między zespołami jest niewiele – podobnie jak Wisła, Kristanistad to zespół młody. Tu w zasadzie podobieństwa się kończą. A to z kilku powodów po pierwsze Szwedzi pogodzeni są z losem klubu szykującego szczypiornistów do wejścia na wyższy, europejski poziom. Po drugie na ławce trenerskiej posiadają legendę, super solidnego fachowca, który w swoim fachu z pewnością plasuje się gdzieś w okolicach pierwszej dziesiątki hierarchii światowych szkoleniowców. I po trzecie na graczach aktualnych mistrzów Szwecji nie ciąży żadna presja wyniku.
Mimo odnoszonych w tym sezonie rezultatów Wisła wydaje mi się jednak minimalnym faworytem nadchodzącego meczu. A to z prostej przyczyny. Powrót mózgu drużyny, czyli Marko Tarabochii. Nie można po Bośniaku oczekiwać cudów, zwłaszcza po tak długim rozbracie z parkietem, ale samym swoim doświadczeniem i umiejętnością regulowania tempa gry powinien robić kolosalną różnicę. Po drugie – Orlen Arena. Wypełniona kibicami tak jak w meczu „derbowym” z Vive Kielce (nie oszukujmy się: stawka tego meczu jest wyższa niż prestiż i komfort psychiczny). To mecz o życie, więc jedyne czego kibice wypełniający, mam nadzieję, że do ostatniego miejsca, halę przy Placu Celebry, mogą i muszą oczekiwać walki o życie, o każdy centymetr parkietu, o każdą piłkę..
Potrzebny jest kocioł jak za dawnych lat, bez Nas kibiców, będzie bardzo ciężko, aby Szwedów ograć przynajmniej dwoma golami.
Dlatego w imieniu redakcji apelujemy o tłumne stawiennictwo w niedzielę, o godzinie 18.30 w Orlen Arenie. Prosimy o ostatni akt wiary w tę drużynę. To naprawdę jest mecz o wszystko. Będziecie bardzo potrzebni! Każde gardło będzie na wagę złota!
Przygotował: Kobe Stark
„…bez Nas kibiców, będzie bardzo ciężko, aby Szwedów ograć przynajmniej dwoma golami”. Do czego to doszło, żeby tak ciężko było ograć takich Szwedów… Jeszcze niedawno u siebie ogrywaliśmy Veszprem, Vardar, Barcelonę, Flensburg…
To zdanie bardzo mi się podoba „Po drugie na ławce trenerskiej posiadają legendę, super solidnego fachowca, który w swoim fachu z pewnością plasuje się gdzieś w okolicach pierwszej dziesiątki hierarchii światowych szkoleniowców ” Nasz Trener tez może zostać legendą wywala jąć Nas z LM
Gacie musiały się mocno napocić z Alborgiem. Nam jutro też łatwo nie będzie. Fajnie kolejny raz zagrał środkowy Alborga Janus Smarason. Chłopak ma papiery na konkretne granie. Szmaciarze się męczyli, ale wygrali i mają 2 punkty. Ciekawe, kiedy spoconemu puszczą nerwy. Islandczyk G. Gudmundsson póki co bezrobotny.
Spocony, niestety dla nas potrafi zarządzać klubem sportowym, więc pewnie nerwy mu wkrótce puszczą. Dla nas lepiej by było, żeby u nich na ławce do zmian nie doszło. Z drugiej strony nie wiem co to dla nas za różnica przy obecnym składzie.
Nasi też się męczą ale przegrywaj tą jedną bramką a nie wygrywają. To się nazywa brak doświadczenia i mentalności zwycięzcy.
Jeżeli jutro będzie dobry doping i frekwencja to jesteśmy w stanie wygrać więcej niż 2 bramkami
Andreas Holst Jensen, też bardzo ciekawy i młody zawodnik. 01.12.1994, 202cm wzrostu, lewe rozegrania. Chłopak odważny, nie boi się gry 1vs1, z bardzo dobrym rzutem z dystansu. Nie bez powodu na początku transmisji któryś z komentatorów powiedział, że jeszcze trochę i będą się nim interesowały dużo lepsze kluby od Aalborga.
Według buków jesteśmy faworytem i to takim, który powinien wygrać dwoma bramkami co najmniej. W sumie w tym sezonie ligi mistrzów jesteśmy faworytem po raz pierwszy i pewnie ostatni.
Poza tym Patryk Mauer z Gwardii Opole, ktoś już tutaj o chłopaku wspominał. Dzisiaj po raz kolejny pokazał swoje nieprzeciętne umiejętności jak na swój bardzo młody wiek i to w pucharze EHF. 9 zdobytych bramek robi wrażenie. 😉
Ale wyspyp „cynków” na forum. Mam tylko nadzieję, że niektóre nie okażą się „spóźnione” ?
Mauera, to powinni już dawno „klepać”, uważam że to w tej chwili najbardziej obiecujący grajek. Tylko musi mieć TRENERA! Ale nie przybeckiego, bo przy nim się nie rozwinie nic a nic
no kibiców to ……. trochę brakuje, ostatnio więcej widziałem w kolejce za kebabem
I to jest mecz o być albo nie być??
Pan Trener wprowadził pewne novum w ataku. Nowy schemat nazywa się „Jugo Skopje nowe”.
Nantes nam pomogło wygrało 28-27 z Zagrzebiem ale Nasze gwiazdy nawet same sobie nie potrafią pomóc, gramy fatalnie, bez pomysłu na atak, rzuty wprost w bramkarza a w obronie jak statyści, wybór o pozostaniu w domu był dobry
Cytując klasyka „no gdzie no gdzie no gdzie ta petrochemia” wstyd na całą Polskę, dziadostwo
Wiśniewski marionetka zajmuje się reklamowaniem zegarków na fb. Zawodnikami tak wstrząsnął, że aż strach patrzeć na to co grają. Gadget niestety z pozycji legendy szybko spadłeś na pacynkę… Won z klubu i bierz Przybeckiego ze sobą… Nie postawiłeś żadnych wymagań przed sezonem i są już efekty…
Przybecki powinien się pakować także paru innych artystów pożal się Boże. Won z Wisły!!!
Brak walki, zaciętości… Jest trener, ale nie ma Trenera… 8 spotkań – 0 zwycięstw? czy będą konsekwencje? Kołowych to mamy „znakomitych”. Nie ma co…
Tragedia. Longer ja rozumie mieć pretensje do trenera, zawodników ale co ma do tego Wiśniewski? Prezes powinien kontraktować nowego trenera.
Jeżeli jutro Wiśniewski i Przybecki nie podadzą się do dymisji bo blamażu w LM to czekam na następny blamaż zdystansowanie przez Puławy i Górnik które grają dużej lepiej niż my, 4 miejsce w lidze może zmusi kurczowo się trzymających stołków do dymisji, Tak to jest jak się idzie za kasą i do polityki i się z ikony staje grabarzem