W niedzielę meczem w Kaliszu Nafciarze zainaugurują nowy sezon rozgrywek Superligi. To musi być wreszcie nasz czas kiedy zaczniemy wracać na właściwe tory! Dość rozczarowań, sporów i mizerii na boisku oraz poza nim. Naprzód Nafciarze!
Miniony sezon zapamiętam przede wszystkim jako czas nieudanych występów w lidze mistrzów, wstydliwej przygody w pucharze polski i raczej gładkiej porażki w finałach z Kielcami. Do tego wszystkiego zarządzanie klubem, do którego jako kibice mieliśmy sporo zastrzeżeń i na końcu spory pomiędzy nami samymi na trybunach. Nie ma co ściemniać: był to najgorszy sezon jaki pamiętam od lat i myślę sobie, że teraz może być już tylko lepiej. Może wykazuję się w tym miejscu zbyt dużym, niczym niepopartym optymizmem ale mam wrażenie, że przynajmniej charakteru i walki na boisku w tym sezonie nam nie zabraknie. O to przecież jako kibice mieliśmy główne zarzuty do zespołu za minione rozgrywki: przechodzenie obok spotkań, brak zaangażowania, brak charyzmy na ławce – ogólnie brak jaj a to nas, wychowanych jeszcze na czasach Chemika, bolało najbardziej. Odnoszę wrażenie, że nowy szkoleniowiec to człowiek z prawdziwą pasją do szczypiorniaka. Oddaje się swej pracy w 100% i tego samego oczekuje od zawodników. Zmiany kadrowe również raczej na plus jeśli chodzi o cechy wolicjonalne – Sulic czy Mlakar jednak więcej czasu i energii powinni poświęcać na trening a nie aktywność w social media. Nawet Mateusz Góralski, którego już tu wielokrotnie skreślano zanim jeszcze oddał pierwszy rzut w niebiesko-biało-niebieskich barwach, na boisku zawsze walczy za dwóch. Ja kupiłem karnet i zamierzam wspierać Wisłę zarówno w u siebie jak i na wyjeździe zawsze wtedy kiedy tylko obowiązki rodzinne i zawodowe mi na to pozwolę. Zachęcam was do tego samego – razem odbudujmy tożsamość Nafciarzy i pokażmy, że zarówno na trybunach jak i na boisku nadal możemy wiele!
W meczu w Kaliszu pod znakiem zapytania stoi występ kilku Wiślaków. Trening z pełnym obciążeniem dopiero co wznowił Nemanja Obradovic. Na urazy narzekają Michał Daszek i Ondrej Zdrahala a Tomasz Gębala do dyspozycji będzie dopiero w przyszłym roku. Pozostali powinni być do dyspozycji trenera więc siły ognia nie powinno nam zabraknąć. Osobiście jestem bardzo ciekawy występu Marko Tarabochii, który patrząc przynajmniej na statystyki i urywki gier sparingowych prezentował się jak za swoich najlepszych momentów kariery w Płocku. Oby utrzymał tę dyspozycję w kolejnych miesiącach bo wiadomo, że środek najbardziej kulał w ubiegłych rozgrywkach.
Gospodarze jutrzejszego meczu w przerwie wakacyjnej skupili się na utrzymaniu kluczowych zawodników w składzie i co najwyżej uzupełnieniu braków. Rewolucji nie było, postawiono na stabilizację również na ławce trenerskiej (przez moment słychać było, że kierunek Kalisz wybrać może Krzysztof Kisiel jednak jak wiemy postanowił on swoją karierę pokierować na inne tory). Ciekaw jestem czy mecze w Kalisz Arenie nadal przyciągać będę takie tłumy jak to miało miejsce rok temu. Czy włodarzom uda się utrzymać niewątpliwy boom na szczypiorniaka w tym mieście?
Początek spotkania w niedzielę o godzinie 13. Dla tych, którzy nie wybiorą się osobiście podziwiać inaugurację sezonu w naszym wykonaniu pozostaje bezpośrednia transmisja w TV.
W poniedziałek gościem kontrataku będzie Adam Wiśniewski. Może prezes ujawni co z zapowiadanym nowym dużym sponsorem – spółką skarbu państwa? Czy od sezonu 2019/20 sprowadzimy wreszcie środkowego rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia? Co z umową z Orlenem? Mam nadzieję, że programie padnie kilka konkretnych pytań.
Prezes mówił na ostatnim spotkaniu, że rozpoczniemy sezon z nowym logo nowego sponsora na strojach, czy tylko ja to słyszałem czy przypadkiem ten sponsor nie wybrał klubu z Gdańska.
@Marek 1975, no niestety, ale chyba masz rację. 🙂
Wszystko wskazuje na to, że ci co kupili karnety – wygrali życie. Do tej pory większość ligowych meczów była nudna i do jednej bramki, a teraz zanosi się na emocje od 1. do 60. minuty i kilka niespodzianek w sezonie.
Wygrał życie też Tarabochia, bo aż dziwne, że z formą, którą utrzymuje od dwóch lat nadal gra w pierwszej lidze.
Faktycznie ciekawy sezon się zapowiada. Tylko chętnych na oglądanie tych zaciętych spotkań może braknąć.
Kiedys emocjonowalem sie meczami z Vardarem czy Veszprem, teraz bede z Kaliszem czy Gwardią, no cóż, bywa.
Wiem, że to pierwszy mecz sezonu ale ogólnie mówiąc „szału nie było”.
Szału nie było…to prawda…Widać brak zgrania zespołu jako całości…Wprawdzie to początek sezonu ale jeśli mamy myśleć o TOP16 w LM to takie mecze nie mogą mieć miejsca…(z całym szacunkiem do zespołu z Kalisza…).
Cieszy i martwi mnie jednak nasz nowy „na ostatnią chwilę” nabytek Nacho Moya…Podobało mi się jak rozgrywa (w systemie 4-2)…ładnie widzi pole gry i gra bardzo zespołowo…Tyle, że był to nabytek na lewe rozegranie a wychodzi na to, że to całkiem przyzwoity playmaker (jeśli taki scenariusz gry 4-2 przyjmie treneiro to inne zespoły szybko zaczną czytać naszą grę).
Mimo wszystko gratuluję drużynie zwycięstwa
BTW: Prezes informował, że wraz z pierwszym meczem pojawi się na koszulkach nowy sponsor z dużą pajdą kapusty… (Energa?).
Ups…chyba błąd nowicjusza (nie informuje się opinii publicznej jeśli umowa nie została podpisana)…Tym samym kolejny makaron na uszy nawinięty… 🙁
Oby nasi Panowie ze Stalą pokazali większe zgranie 🙂