Subiektywnie pisane (3): „dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”

71271115

Drugi cel w tym sezonie pozostanie niezrealizowany. Po pożegnaniu się z europejskimi arenami już po fazie grupowej Pucharu EHF, przegraliśmy w finale Pucharu Polski. Tyle, że te dwa zdarzenia, choć w skutkach podobne, bo koniec końców niezrealizowane, są postrzegane całkowicie inaczej.

Nafciarze w finałowym meczu z wiecznym faworytem do zdobywania wszystkiego i wygrywania z każdym i wszędzie, pokazali jaja. Zagrali diametralnie inaczej niż w meczu obu ekip w Kielcach, czy niejednym z sześciu w ramach europejskich pucharów. Biegali, zasuwali, walczyli, szarpali, gryźli parkiet, niejednokrotnie na nim leżeli. Najzwyczajniej w świecie cholernie mocno się starali, by Puchar Polski wznieść ponad swoje głowy. Dla siebie, dla kibiców, dla niedowiarków, a  może właśnie wbrew im… Jestem dumny ze swojej drużyny, jestem dumny z zawodników, z każdego z osobna i wszystkich razem wziętych. I choć właśnie wielu pożegnało Nikolę Eklemovicia, któremu mecz nie wyszedł ewidentnie, to i jemu determinacji odmówić w żaden sposób nie można.

Spotkanie finałowe w Legionowie miało kilka faz. Pierwsza z nich, to gra bramka za bramkę do 25. minuty. Od tego czasu do siódmej minuty drugiej części Wiślacy nie potrafili rzucić bramki, czego skutkiem było przegrywanie już różnicą siedmiu trafień. Zmiana obrony na 5-1 i niezwykła chęć odwrócenia losów spotkania sprawiła, że przy odrobinie szczęścia tego meczu wcale nie musieliśmy przegrać… Nafciarze zerwali się do odrabiania strat, ale nie dali rady. Czegoś zabrakło i mniejsza z tym, co to konkretnie było. Zobaczyliśmy drużynę, która odrodziła się w trudnym dla samej siebie momencie.

 „Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą…”

Marcin Podgórski

Napisał: Ciaras

Ktoś dla kogo Wisła to coś więcej niż klub. Wierny kibic-redaktor podążający za swoim zespołem po najdalszych zakątkach Europy. Jeden z twórców i pomysłodawców serwisu Nafciarze.info
Zobacz wszystkie artykuły tego użytkownika