Zabrzanie pokonani

http://piotraugustyniak.com

Podopieczni Larsa Walthera mimo mocno przeciętnej gry w meczu 18. kolejki Superligi pokonali Pogoń Zabrze 33-29 (17-15) (foto: piotraugustyniak.com).

Nafciarze do meczu z zabrzańską Pogonią przystąpili po raz kolejny osłabieni. W składzie zabrakło tradycyjnie Michała Zołoteńki, a także borykającego się od pewnego czasu z urazem Ivana Nikcevicia oraz narzekającego na problemy zdrowotne po meczu z Mariborem Branik – Petara Nenadicia.

Nafciarze rozpoczęli mecz w składzie: Wichary – Wiśniewski, Kubisztal, Eklemović, Syprzak, Paczkowski, Spanne.

Wynik spotkania otworzył w pierwszej akcji meczu Michał Kubisztal, chwilę później dwie kolejne bramki zdobył gorąco powitany w Płocku Mariusz Jurasik, wyprowadzając tym samym swój zespół na prowadzenie 2-1. Kolejne minuty stały pod znakiem wyrównanej gry, a wynik oscylował wokół remisu (3-3 w 6. minucie po trafieniu Paczkowskiego z lewej strony). U Nafciarzy od początku spotkania widać było nadal dużo chaosu w grze ofensywnej, a bramki z reguły padały po indywidualnych akcjach poszczególnych zawodników biegających po parkiecie w strojach w pasy. Po raz drugi na prowadzenie (5-4) Wiślacy wyszli po ośmiu minutach gry, kiedy trafienie z kontry zanotował Adam Wiśniewski. Kilka chwil później skutecznie wykonany rzut karny (nareszcie!) przez Valentina Ghioneę oraz kolejna bramka po przejęciu piłki przez Gadżeta dała wynik 7-5 dla gospodarzy. Zabrzanie nie zamierzali jednak składać broni. Brak koncentracji u Christiana Spanne pozwolił na zdobycie łatwej bramki przez Adriana Niedośpiała (8-7). Ciężar gry w ataku po stronie płocczan pod nieobecność Petara Nenadicia spoczywał na barkach Michała Kubisztala, który po kwadransie gry miał na swoim koncie cztery trafienia. Po drugiej stronie parkietu rządził Jurasik (cztery bramki), który choć często bez siły na szybki powrót do obrony, pewnie punktował Marcin Wicharego. Ten ostatni miejsca między słupkami płockiej bramki ustąpił Marinowi Sego w 17. minucie meczu przy stanie 11-9. Obroniony karny przez Marina, bramka Paczkowskiego i… zmarnowana kontra Christiana Spanne dały Wiśle prowadzenie 13-10, ale to nadal nie jest gra, której życzyliby sobie wszyscy w Płocku… W 21. minucie kolejną bramkę dorzucił niemal niezawodny Kubeł, trzydzieści sekund później dołożył następną (15-10). Nafciarze dobre okresy gry w ataku nadal przeplatali słabymi, czego podsumowaniem były trzy błędy w jednej akcji: złe podanie Eklemovicia, jego rzut w poprzeczkę po przejęciu piłki, przestrzelony po raz kolejny rzut Spanne po kolejnym przechwycie. Christianowi nie szło kompletnie nic… Do niechlubnej kolekcji brakowało mu tylko nierzuconego karnego. Zabrzanie dzięki naszej niefrasobliwości złapali wiatr w żagle i na cztery minuty przed końcem pierwszej części spotkania przegrywali już tylko 14-16. Lars Walher wziął czas! Końcówkę spotkania Nafciarze grali najpierw w podwójnym, później w pojedynczym osłabieniu. Ostatecznie obie drużyny do szatni udały się przy wyniku 17-15…

Drugą część spotkania trafieniem ze skrzydła rozpoczął Niedośpiał, do stanu 17-17 doprowadził Łukasz Stodtko… Pierwszą po przerwie bramkę dla Wisły rzucił w 33. minucie Muhamed Toromanović. Kolejne minuty to jeden wielki bałagan na parkiecie: sędzia uznał bramkę, której nie było, płocczanie w ataku walili głową w mur, „arbitrzy” rozdawali kary na prawo i lewo, a na tablicy wynik 19-19 (37. minuta)… Spotkanie tylko dla ludzi o mocnych nerwach… Generalizując: ciężko było na to patrzeć. Trzecią celną próbę z linii siódmego metra miał za sobą Valentin Ghionea, a w kolejnej akcji identycznej sytuacji nie wykorzystał Aleksadr Bushkou (20-19). Bomba Kubisztala pozwoliła odskoczyć od rywali z Zabrza na dwie bramki. Dożyliśmy czasów w tym sezonie, że i z tego człowiek się cieszył… Dziesiąta bramka w meczu Kubła, trafienie z kontry Valentina Ghionei dały wynik 23-20. Następne akcje z obu stron najlepiej przemilczeć. „Jezioro Łabędzie” w wykonaniu czterech potykających się o siebie zawodników obu drużyn było dobrym podsumowaniem poziomu meczu. Po bramkach Vitalija Nata i Muhameda Toromanovicia na kwadrans przed końcem meczu trener gości poprosił o czas. Na lewym rozegraniu w ataku pojawił się na chwilę Ferenc Ilyes, a na dwie minuty wylecieli kolejno: Michał Kubisztal, Grzegorz Garbacz (za zapasy w stylu nieklasycznym: rzucenie o parkiet Muhamedem Toromanoviciem) i Adam Twardo. Poziom trzymał Marin Sego, który w krytycznych sytuacjach ratował Wiślaków w obronie, a Kubisztal w ataku (jedenasta bramka w meczu na 25-22). Obie drużyny w komplecie grały na dziesięć minut przed końcem meczu, a był to dziś widok rzadki. Na siedem minut przed końcowym gwizdkiem sytuację  „sam na sam” obronił Sego, a na 28-24 trafił Tore. Między 54., a 56. minutą oczy nie nadążały za obrazem: bramka po rzucie pod poprzeczkę Paczkowskiego, trafienie Gadżeta po szybkim wznowieniu, n-ta już obrona Marina, kolejne trafienie Paczasa z… koła i wynik 31-25. Ostatecznie Wisła pokonała Zabrzan 33-29.

Wisła Płock – Pogoń Zabrze 33-29 (17-15)

Wisła: Wichary, Sego – Kubisztal 12, Paczkowski 6, Ghionea 5 (3k), Wiśniewski 4, Eklemović 3, Toromanović 3, Syprzak, Spanne, Ilyes, Twardo, Kavas.

Pogoń: Banisz, Kicki, Kotliński – Jurasik 7, Stodtko 5, Kuchczyński 4 (1k), Niedośpiał 3, Nat 3, Mogielnicki 3, Mokrzki 2 (1k), Bushkou 2, Garbacz, Kandora.

Fotoreportaże ze spotkania dwóch najlepszych fotografów po tej stronie równika: Skibka – tutaj, Piotrka Augustyniaka – tutaj.

Napisał: Ciaras

Ktoś dla kogo Wisła to coś więcej niż klub. Wierny kibic-redaktor podążający za swoim zespołem po najdalszych zakątkach Europy. Jeden z twórców i pomysłodawców serwisu Nafciarze.info
Zobacz wszystkie artykuły tego użytkownika