Zwycięstwo w Puławach!

copyright http://piotraugustyniak.com

W meczu kończącym rundę zasadniczą sezonu 2012/2013 podopieczni Larsa Walthera pomimo kilku braków kadrowych pewnie pokonali siódemkę Wisły Puławy 31:25 (16:12) i mogą spokojnie przygotowywać się do niedzielnego spotkania w fazie grupowej Pucharu EHF (foto: piotraugustyniak.com).

Rezultat tego spotkania nie miał żadnego wpływu na pozycję płockiej siódemki przez fazą play-off i kadra szkoleniowa Wiślaków mając na uwadze zbliżające się arcyważne spotkanie w fazie grupowej Pucharu EHF z duńskim Teamem Tvis Holstebro dała odpocząć kilku kluczowym zawodnikom. Do autokaru udającego się w drogę do Puław nie wsiedli: Michał Kubisztal, Nikola Eklemović, Adam Wiśniewski i kontuzjowany Petar Nenadić. Sytuacja gospodarzy przed dzisiejszym spotkaniem wyglądała zgoła odmiennie. Podopieczni Marcina Kurowskiego chcąc zachować pewną trzecią lokatę po sezonie zasadniczym musieli pokonać zawodników z Tumskiego Wzgórza, aby uniknąć oglądania się na depczącą im po piętach siódemkę Stali Mielec.

Wiślacy rozpoczęli w następującym składzie: Wichary – Spanne, Kavas, Twardo, Toromanović, Ilyes, Nikcević

Spotkanie od samego początku było bardzo wyrównane, a gra toczyła się bramka za bramkę. Gospodarze nie zamierzali łatwo składać broni i grali bardzo twardo w obronie, a podopieczni Larsa Walthera nie pozostawali dłużni. W pierwszych trzydziestu minutach bardzo dobrze na pozycji rozgrywającego radził sobie popularny Kredka, a powroty do obrony Ivana Nikcevicia skutecznie zatrzymywały kontry gospodarzy. To właśnie na filigranowym skrzydłowym płockiej Wisły oraz Ferensie Ilyesu spoczywał ciężar zdobywania bramek w pierwszej połowie meczu. Do około dwudziestej minuty na tablicy świetlnej wynik oscylował wokoło remisu, a w miejsce słabo dysponowanego Marcina Wicharego na boisku pojawił się Marin Sego i rozpoczął swoje małe show. Gospodarze przez kilka ostatnich minut nie mogli znaleźć sposobu na chorwackiego bramkarza, a Wiślacy zaczęli powiększać przewagę i obydwa zespoły schodziły do szatni przy stanie 16:12 na korzyść przyjezdnych.

Od początku drugiej połowy obraz gry nie uległ znaczącej zmianie. Podopieczni Marcina Kurowskiego próbowali zniwelować straty, a Nafciarze spokojnie utrzymywali wypracowaną czterobramkową przewagę. W akcjach pod bramką puławian brylował popularny Tore, który co chwila skutecznie nękał obronę i bramkarza gospodarzy gospodarzy. Niestety w przeciągu całego spotkania Wiślacy po raz kolejny nie rzucili kilku rzutów karnych co jest piętą Achillesową płockiej siódemki w drugiej części sezonu. Ostatecznie niebiesko-biało-niebieski w końcowych fragmentach spotkania powiększyli swoją przewagę i pewnie pokonali imienniczkę z Puław 31:25.

Wisła Puławy – Wisła Płock 25-31 (12-16)

Wisła Puławy: Stęczniewski, Sokołowski, Grzybowski – Bałwas, Zinczuk 6, Kus 1, Szyba, Przybylski 10, Grzelak, Masłowski 4, Barzenkow 1, Krajewski 1, Sobol 2, Jankowski.

Wisła Płock: Sego, Wichary – Chrapkowski 2, Olszewski, Spanne 1, Kavas 2, Ghionea 4, Zołoteńko, Toromanović 6, Syprzak, Twardo 1, Paczkowski 3, Nikcević 7, Ilyes 5, Żochowski.

Kary: Wisła Puławy – 10 min. (Kus – 4 min., Grzelak, Krajewski, Jankowski – 2 min.) oraz Wisła Płock – 8 min. (Chrapkowski, Ilyes – 4 min.).

Napisał: Ciaras

Ktoś dla kogo Wisła to coś więcej niż klub. Wierny kibic-redaktor podążający za swoim zespołem po najdalszych zakątkach Europy. Jeden z twórców i pomysłodawców serwisu Nafciarze.info
Zobacz wszystkie artykuły tego użytkownika