Adam Morawski: „Jeśli nie masz w sobie coś z wariata, to nie możesz stać na bramce.”

 

W przerwie między kolejnymi pojedynkami Nafciarzy, czas na porcję pytań z naszej strony znalazł Adam Morawski. Dlaczego właśnie wybór padł na pozycję goalkeepera, co jest ważne w grze na bramce i kto jest idolem Loczka – na te czy inne pytani znajdziecie odpowiedzi w poniższym wywiadzie.

Adam, czemu piłka ręczna? Kiedy młody chłopak z Regimina zdecydował, że to jest właśnie „to”. Czy ktoś się przyczynił do wybrania przez Ciebie takiej ścieżki?

Na treningi piłki ręcznej zachęcili mnie moi koledzy ze szkolnej ławki. Było to w piątej klasie szkoły podstawowej. Handball i boks były jedynymi dyscyplinami, które można było trenować po zajęciach w szkole. Myślę, że to jednak mój pierwszy trener i nauczyciel WFu – trener Jacek Warda, zaraził mnie pasją do tej wspaniałej dyscypliny aż po dzień dzisiejszy.

Czemu Twój wybór padł na pozycję bramkarza?

Zawsze grając w piłkę nożną chciałam grać na bramce, dlatego i w piłce ręcznej chciałem spróbować na tej pozycji. Sprawiało mi to dużą frajdę. Od pierwszego treningu byłem bramkarzem i tak już zostało.

Czy masz jakiś piłkarki wzór do naśladowania?

Pamiętam jak oglądając moje pierwsze mistrzostwa świata w piłce ręcznej w 2007 roku bardzo kibicowałem polskiej reprezentacji. Już wtedy parady Sławka Szmala bardzo mi imponowały i chciałem grać tak jak on. Z biegiem czasu śledziłem jego występy i stał się moim sportowym idolem.

Czy jako chłopak z Mazowsza, chciałeś od zawsze grać w Wiśle Płock?

Myślę, że nie od razu, ale pamięta jak pierwszy raz będąc w gimnazjum przyjechałem z mojego rodzinnego Regimina do Płocka na mecz Wisły. Ten mecz bardzo utkwił mi pamięci. Chciałem być w przyszłości częścią tego zespołu. Jak widać marzenia się spełniają.

W Płocku jesteś od 2013 roku, z roczną przerwą na grze w Pogoni Szczecin. Jak możesz ocenić w skrócie te lata w zespole Nafciarzy?

Bywały zarówno dobre, jak i kiepskie momenty. Grałem momentami bardzo dużo, ale na początku nie było tak łatwo o grę. Myślę jednak, że gra dla takiego zespołu jak Nafciarze jest zaszczytem i cieszę się, że mogę tu grać i być częścią tej ekipy.

Jako bramkarze, w dużej mierze pracujecie z trenerem Arturem Góralem. Co możesz powiedzieć o samym trenerze i prowadzonych treningach? Na co głównie kładziecie nacisk?

Bardzo sobie cenię pracę z trenerem Góralem. Przez tyle lat wiele mnie nauczył. Zawsze podpowie i da wskazówkę. Poprawił moje braki techniczne i w ustawieniu. Podczas meczy jego wskazówki są bardzo ważne.

Czy masz jakiś magiczny sposób na rozpracowanie przeciwników? Z tego, co pamiętamy, Rodrigo miał małe karteczki, na których rozpisywał sposób rzutów poszczególnych graczy. A u Ciebie jak to jest?

Myślę, że nic takiego specjalnego nie mam. Na pewno staram się dobrze analizować wideo, a karteczek nie potrzebuje, bo większość informacji jest w głowie. Na pewno podstawa to duża koncentracja i motywacja, ale przy tym trzeba mieć dużą frajdę z tego, że gra się w piłkę.

Co tak na prawdę jest trudne w byciu bramkarzem?

Myślę, że nie każdy chciałby być bramkarzem. Mocne piłki przyjmowane na twarz czy ciało to na pewno nic fajnego. Jeśli nie masz w sobie coś z wariata, to nie możesz stać na bramce.

Który z pojedynków w barwach Wisły Płock wspominasz jako ten najlepszy w swoim wykonaniu?

Ciężko powiedzieć. Na pewno było kilka, które utkwiły w pamięci – mecz z tamtego sezonu z Kielcami, kilka meczy z Puławami czy chociażby ten ostatni pojedynek z Zagrzebiem, gdzie udało się uratować remis.

Polska kadra została odmłodzona przez trenera Piotra Przybeckiego. Mimo tego rywalizacja w bramce jest zacięta. Jesteś Ty, Adam Malcher, Mateusz Kornecki, ostatnio na zgrupowanie został również powołany Krzysztof Szczecina i Marcin Schodowski. Co musi zrobić Adam Morawski, aby stać się numerem 1 polskiej bramki?

Robić swoje, czyli pokazywać przede wszystkim sobie, że dajesz jakość takiej drużynie jak Wisła Płock. Dobre występy zaowocują, a do gry w reprezentacji na pewno nie trzeba dodatkowo motywować. To mój cel i marzenie, by grać z orzełkiem na piersi.

Jak oceniasz Sławka Szmala jako trenera bramkarzy reprezentacji Polski? Co możesz powiedzieć o formie treningów prowadzonych przez Kasę?

Sławek jest znakomitym graczem, a jego doświadczenie przekłada się bardzo dobrze na prace trenerską. Sam ciężko pracuje i tego wymaga od nas na każdym treningu i meczu. To, że nadal gra tym bardziej pomaga mu w podpowiedziach i wskazówkach w sytuacjach treningowych i meczowych. Jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

Obecnie w Wiśle Płock mamy 3 goalkeeperów – Ciebie, Wichcia i Adama Borbelego. Widać, chociażby w materiałach wisłatv, że jesteście dla siebie wsparciem, ale mimo to każdy z Was rywalizuje o jak największą ilość minut na boisku. Czy jest jakiś konsensus między Wami bramkarzami a sztabem trenerski, żeby każdy z Was miał równe szanse na występy w niebieskim trykocie?

Myślę, że tak. W tym sezonie każdy z nas stara się pokazać swoją przydatność w zespole. Poza tym uważam, że dobrze się uzupełniamy. Na pewno najwięcej będzie grał ten, który najlepiej wygląda na meczach i treningach. Najważniejsze jest by drużyna wygrywała mecze i odnosiła sukcesy. Myślę, że trenerzy mają często kłopot z tym, który z nas ma zacząć grać w danym meczu, ale to tylko wychodzi nam wszystkim na plus.

Oprócz Ciebie na boiskach Superligi w barwach Gwardii Opole gra Twój młodszy brat, Mateusz. Powiedz jak to było, czy Ty jako starszy brat zaraziłeś Mateusza do gry w piłkę ręczną? Jak to było?

Gdy zacząłem trenować handball, mój brat chodził do drugiej klasy. To ja przyprowadziłem go na pierwsze zajęcia i tak jak ja, od razu zafascynował go ten sport. Zaczął bardzo wcześnie,, ale na pewno wyszło mu to na dobre. Kibicuje mu na każdym kroku i staram się oglądać wszystkie mecze, o ile to możliwe.

Jakie sobie stawiasz cele na ten sezon?

Nie da się ukryć, że wszyscy w Płocku chcielibyśmy zdobyć w końcu krajowe trofeum. Uważam, że jest to w naszym zasięgu i musimy swoją grą walczyć, by ten cel zrealizować. Awans w Lidze Mistrzów do TOP16 jest równie ważny. Chciałbym także zdobywać kolejne doświadczenia z reprezentacją i grać dla niej jak najwięcej spotkań.

A jakie są Twoje marzenia? Chciałbyś zagrać w Barcelonie czy PSG?

Staram się nie odbiegać tak daleko w przyszłość. Gra dla takich zespołów to ogromna radość. Nic nigdy nie wiadomo. Na razie gram dla Wisły i chcę w tym klubie grać jak najlepiej się da.

Co my jako kibice możemy życzyć Adamowi Morawskiemu?

Na pewno dużej ilości minut na boisku, samych wygranych spotkań dla Nafciarzy i braku kontuzji, bo gdy jest zdrowie, to wszystko inne przyjdzie.

Przygotowała: Bogdi