Przed nami mecz o 4 punkty!

Już w najbliższą niedzielę Nafciarze staną do kolejnej potyczki na europejskich parkietach. Wiślacy udają się do Zagrzebia po pierwsze w tym sezonie, arcyważne punkty.

Wielu fanów i ekspertów przed sezonem prorokowało, że dla Wisły ten sezon w Lidze Mistrzów będzie najtrudniejszy od wielu lat. Odejście z klubu kluczowych zawodników w osobach Rodrigo Corralesa i Dimy Żytnikowa, do tego stale wzmacniająca się konkurencja i poszerzające się grono zespołów z tzw. czołówki sprawiły, że podopiecznym trenera Piotra Przybeckiego o awans do najlepszej szesnastki w Europie miało być w tych rozgrywkach bardzo trudno.

Dotychczasowe wyniki zespołu z Mazowsza niejako potwierdzają te obawy. Zespół okupuje ostatnie miejsce w tabeli. Jako jedyna drużyna z grupy A, Wisła nie zdobyła jeszcze punktu. Co prawda na korzyść zawodników i trenerów działa fakt, że pierwsze trzy spotkania rozegrali z drużynami ze szczytu hierarchii światowego szczypiorniaka. W poprzednich sezonach udało się jednak urywać punkty faworytom, zwłaszcza na własnym obiekcie.

„Popełniamy zbyt wiele prostych błędów. Musimy się zastanowić, jak graliśmy i poszukać innych rozwiązań na przyszłość” – mówił po ostatnim, przegranym meczu z Barceloną  30:37 trener Nafciarzy, Wisła nie może już sobie pozwolić na potknięcia, jeśli wciąż poważnie myśli o zajęciu miejsca premiowanego awansem do TOP16.

Kolejne spotkanie będzie dla Nafciarzy zatem tym z gatunku „Za cztery punkty”. Drużyna Piotra Przybeckiego stanie bowiem do boju z bezpośrednim sąsiadem w tabeli – zespołem HC PDD Zagrzeb. Chorwaci, podobnie jak polski team, pozostają bez zwycięstwa w trwającej edycji EHF CL, pomimo to udało im się urwać punkty w pierwszej kolejce, na gorącym terenie w Kristanistad. Podopieczni Karima Kamenicy to jednak rywal niezwykle wymagający. Przez ostatnie trzy edycje Champions League mistrzowie Chorwacji meldowali się w najlepszej szesnastce Europy. W tym sezonie również wydają się mocnym kandydatem do awansu. W przedsezonowych zapowiedziach wielu twierdziło, że powalczy o niego bezpośrednio właśnie z Płocką Wisłą.

Wyniki w europejskiej elicie to jedno. W lidze SEHA drużyna z Zagrzebia zajmuje drugie miejsce, pola ustępując tylko wielkiemu Vardarowi. W zespole nie brakuje doświadczonych graczy, jednak jego siłą jest połączenie rutyny z młodością. Obecnie bezsprzecznie największą gwiazdą w drużynie przeciwnika jest Stipe Mandalinić – zdobywca 49 goli w ośmiu spotkaniach (w SEHA i CL).  Za Chorwatami będzie również przemawiał atut własnej hali, która bardzo rzadko nie wypełnia się po brzegi.

8 października naprzeciw wicemistrzów Polski stanie więc zespół, z którym o punkty na jego terenie jest zawsze piekielnie trudno. Pozostaje wierzyć, że sztab szkoleniowy Nafciarzy odnajdzie receptę na chorwacką drużynę i płocczanie wrócą z wyjazdu z tarczą. A jak będzie? Przekonamy się już w niedzielę. Start o 17.00

Przygotował: Kobe Stark