Gramy do jednej bramki!

Cóż stało się, przegrywamy w fatalnym stylu w kolejnym meczu Ligi Mistrzów. I w zasadzie nie powinno to nas dziwić, bowiem obecny sezon traktowany jest jako ten przejściowy lub inaczej spisany na straty. Czy jesteście zdziwieni? Przypomnijmy chociażby, że przez ostatni rok Wisła nie mogła zakontraktować typowego playmaykera, oczywiście kandydaci nie spełniali oczekiwań lub ich wymagania finansowe przekraczały możliwości klubu. Dlatego zastosowano typowo polskie podejście łatania dziury tym co posiadamy. I w zasadzie jak na drużynę od lat będącą w cieniu ekipy z województwa świętokrzyskiego w polskich rozgrywkach wychodzi to całkiem przyzwoicie tak w elicie europejskiej tragicznie. Oczywiście mogę napisać, że nazwiska nie grają i z tą dewizą również należy się zgodzić, przykładem tego było niedawne zwycięstwo Celje Pivovarna Lasko z Vive Kielce, co więcej każdy mecz uzależniony jest od formy dnia, borykamy się z kontuzjami itd. Niestety, momentami jednak żal patrzeć na grę Nafciarzy, którzy grając na parkiecie myślami są już w innych drużynach…

W środowy wieczór byliśmy świadkami zawodów z udziałem dwóch vice mistrzowskich drużyn Polski i Węgier. I tak w przypadku gości, którzy podobnie jak my są w cieniu innego wielkiego klubu – Veszprem, przechodzą przez swoją drogę wyrazistymi krokami, tak my zamiast ich naśladować, cofamy się.

Na łamach naszego portalu Krzysztof Bandych (nc plus) podkreślił „Jak wszyscy wiemy Pick Szeged zdobywa tytuł na Węgrzech średnio co jedenaście lat. Od dawna jest w cieniu Veszprem, ale i tak buduje swoją reputację. Wszyscy w Europie wiedzą, że to druga siła Węgier, która może i przegra kolejne mistrzostwo, ale i tak będzie miała poważne szanse na awans do final four champions league. Oczywiście miło być pierwszym, to w sporcie najważniejsze. Ale bycie numerem dwa nie jest wiele gorsze, jeśli realizuje się swój plan i wyznacza realistyczne cele. Zanim Wisła wystartuje na orbitę, chciałbym, żeby najpierw nauczyła się sprawnie szybować. Żeby wykorzystywała większość szans i miała czytelny pomysł na samą siebie”

Pytanie czy wykorzystuje szanse?

Patrząc przez pryzmat sportowy, środowy mecz jest dowodem na to, że nie zasługujemy na grę w grupie A i B Ligi Mistrzów. Jesteśmy dostarczycielem punktów dla innych ekip w grupie. Pytanie jak to jest możliwe, że jeszcze niedawno wygrywaliśmy u siebie z Barceloną, Vardarem, remisowaliśmy z Veszprem? Oczywiście każdy odpowie, że prezentowaliśmy się w innym garniturze, owszem grały inne nazwiska, była inna atmosfera. Orlen Arena unosiła się dopingiem, nie jednego przeciwnika przed samym wyjściem na parkiet zjadała trema. Inny za to z kolei odpowie, że mecze były rozgrywane nie z taką częstotliwością jak obecnie. Zawsze znajdziemy jakieś podobieństwa i różnice. Ale bez wątpienia od dłuższego czasu jesteśmy świadkami tylko i wyłącznie różnic. I tych na parkiecie jak przejście obok meczu i tych na trybunach. Za taki stan rzeczy należy ganić i krytykować postaci, które przyczyniły się do obecnej sytuacji, trzeba jednak też wyciągać wnioski. Pytanie czy uczymy się na błędach? To zapytanie otrzyma wkrótce obecny Zarząd, myślimy tutaj o zespole (wzmocnieniach) o komunikacji na linii klub-kibice, ilości nowych podmiotów wspierających klub, działaniach marketingu. Od dłuższego czasu nie doświadczyliśmy pozytywnych impulsów wysyłanych z klubu, czekamy na jakościowe zmiany!