Chwili wytchnienia od grania i podróżowania nie mają Nafciarze. Dopiero co zakończył się mecz z Rhein-Neckar Lowen a już czas na kolejną potyczkę. Tym razem zagramy w Opolu z miejscową Gwardią. Początek spotkania w sobotę o 18.30.
W naszych szeregach na pewno zabraknie kontuzjowanych Dana Racotea i Marko Tarabochii – obu czeka około miesięczna przerwa w grze. Zapowiedź meczu z Gwardią tym razem w nietypowej formie. Bogdi miała okazję przeprowadzić krótki wywiad z Michałem Skórskim – II trenerem naszego sobotniego rywala, a prywatnie płocczaninem oraz byłym zawodnikiem i wielkim fanem Wisły. O tym, co jest ważne w rozwoju piłkarskim młodego szczypiornisty, o nadchodzącym meczu oraz czy Wisła ma szanse pokonać Kielce, możecie przeczytać w poniższym wywiadzie. Zapraszamy do lektury.
Nafciarze.info: Jaka jest atmosfera w Pana zespole przed potyczką z Wisłą Płock?
Michał Skórski: To jest pewnego rodzaju święto, będziemy starali się przygotować do tego meczu tak, jak najlepiej potrafimy. Z tego, co już teraz wiem, prawdopodobnie ta nasza nowa piękna hala się wypełni, a my pod kątem sportowym postaramy się być godnym rywalem dla Wisły Płock.
Czy Pan wierzy, że może udać się Gwardii Opole wyrwać jakieś punkty w tej potyczce?
Na mecz zawsze wychodzi się po to, żeby wygrać i będziemy robili wszystko, żeby chociaż jeden punkt urwać Wiśle, ale wiadomo, że jest to ciężkie zadanie. Gdybyśmy nie wierzyli, że można wygrać, nie byłoby sensu w ogóle wychodzić na boisko. Dodam tylko jeszcze, że jako rodowity płocczanin wolałbym urwać punkty innemu potentatowi naszej ligi, ale póki co na razie gramy z Wisłą.
Jak wygląda od kuchni praca II szkoleniowca zespołu Gwardii Opole?
W zespole Gwardii razem z Rafałem Kuptelem tworzymy duet trenerski i nawzajem się uzupełniamy. Każdy z nas ma swoje zadania, mamy podzielone odpowiedzialności, staramy się je wypełniać, jak najlepiej potrafimy. Może ktoś uważać, że II trener ma mniejszą odpowiedzialność, mniejszą presję, ale to jest nieprawda, bo każdy członek każdej drużyny ma taką samą odpowiedzialność za przygotowanie drużyny i stara się, by jego zespół w każdym spotkaniu wypadała jak najlepiej. W tym przypadku, odpowiedzialność pierwszego i drugiego trenera jest taka sama. Wiadomo, pierwszy trener podczas meczów kieruje poczynaniami drużyny, ale wszelkiego rodzaju decyzje w przypadku naszego zespołu podejmujemy wspólnie.
Panie Michale, jaki cel stawiacie zespołowi na ten sezon?
Przede wszystkim chcemy sukcesywnie podnosić poziom sportowy naszej drużyny. W zeszłym sezonie zajęliśmy piąte miejsce i fajnie by było, gdybyśmy po tym sezonie zakończyli rozgrywki w podobnym miejscu w tabeli. Gdyby to było jedno miejsce wyżej, to byśmy byli bardzo szczęśliwi. Natomiast, nas zespół z roku na rok jest coraz młodszy i też takim naszym celem jest to, aby tych młodych zawodników jak najlepiej przygotować do gry w Superlidze.
fot. Gwardia Opole
Z pana perspektywy, co jest tak naprawdę trudne w prowadzeniu tak młodego zespołu, jak Gwardia Opole? Na co trzeba zwracać uwagę przy przygotowywaniu takich młodych zawodników, aby wskoczyli na wyższy poziom umiejętności piłkarskich?
Tak naprawdę, czasem mi się wydaje, że trzeba uczyć ich wszystkiego, a przede wszystkim tak zwanego prostszego funkcjonowania w takiej drużynie, ponieważ różni się to w pewnym stopniu od funkcjonowania w drużynach juniorskich. Dla takiego młodego zawodnika, treningi przestają być już tylko przyjemnością, ale zaczynają przybierać formę pewnego obowiązku wobec drużyny. Dodatkowo dochodzi bardzo ciężka fizyczna praca. Niektórzy młodzi zawodnicy potrzebują trochę więcej czasu, aby na taki tryb pracy się przestawić. Pod względem sportowym, na pewno jest już to bardziej dorosła piłka ręczna i zawodnicy muszą się tego wszystkiego nauczyć. Przeskok z juniora do seniora był, jest i będzie ciężką przeprawą. Często się zdarza, że junior bardzo wybitny w swojej kategorii wiekowej nie zawsze sobie radzi na poziomie seniorskim. Tak naprawdę trzeba się starać dostrzec pozytywne cechy takiego zawodnika i pracować nad rozwojem jego talentu. W dalszym ciągu, mimo że mówi się o tym od wielu lat, trochę szwankuje takie przygotowanie motoryczne i fizyczne u tych młodych zawodników. Dlatego też, temu aspektowi trzeba poświęcić trochę więcej czasu i wysiłku, żeby taki młody zawodnik mógł w pełni funkcjonować w pierwszoligowej drużynie.
A czy w przypadku takiego młodego zawodnika należy się również skupić na przygotowaniu psychologicznym do gry w seniorskim zespole?
Przede wszystkim, trener musi być wsparciem dla takiego gracza, który wkracza w zupełnie inny świat piłki ręcznej i czasami dochodzi do takiego zderzenia. To jest trudne, ale w tym przypadku trzeba nauczyć się cierpliwości. Nie należy tylko od tak młodego zawodnika wymagać, ale trzeba również go wspierać, żeby zaczął się rozwijać. Czasami to jest trudne. Może dzięki temu, że powstała liga zawodowa i coraz więcej młodych zawodników trafia do zespołów Superligi nastąpi pewnego rodzaju zmiana w tym aspekcie. Były takie lata, że młodzi gracze w ogóle nie trafiali do zespołów z pierwszej ligi, a jak już trafiali, to siedzieli na ławce, a na sam koniec lądowali w klubach z niższych szczebli ligowych, przez co ich rozwój był zaburzony. Obecnie widać postęp w tym obszarze – coraz więcej młodych zawodników dostaje szansę . Być może jako trenerzy musimy się nauczyć, że nie zawsze możemy na nich patrzeć jako na zawodników w pełni ukształtowanych. Na pewno ich braki są duże i trzeba po prostu im pomagać.
W tym sezonie trener Przybecki zdecydował się na stałe włączyć do składu Nafciarzy dwóch juniorów – Alexa Olkowskiego i Krystiana Wołowca. Jak Pan myśli, czy chłopacy już po tym sezonie mogą stać się mocnym ogniwem płockiej drużyny? Jakie warunki muszą spełnić Ci dwaj zawodnicy, aby wskoczyć na wyższy poziom swoich umiejętności?
Mogę powiedzieć, że akurat tych dwóch zawodników znam bardzo dobrze z czasów, kiedy pracowałem w Płocku, ale także z pracy w reprezentacji Polski juniorów. Co mogę powiedzieć? Przede wszystkim, to wszystko zależy już tylko od nich. Są to młodzi zawodnicy, byli w jednej z lepszych szkół piłki ręcznej, jaką można sobie w naszym kraju wyobrazić. Po drugie, trafili do bardzo dobrej drużyny, która do tej pory jest wicemistrzem Polski, ale mam nadzieję, że niedługo to się zmieni. Poza tym mają na co dzień możliwość trenowania z jednymi z lepszych zawodników w Europie pod wodzą młodego, ambitnego trenera, który jest zarazem selekcjonerem pierwszej reprezentacji Polski. Warunki i środowisko, w którym pracują, są wręcz idealne dla ich rozwoju, ale muszą to bardzo mocno wykorzystać. Jeżeli zadowolą się tylko z tego, że są w takiej drużynie, to będę mieli bardzo trudną drogę. Natomiast, jeśli będą się temu poświęcać w 100%, to możemy liczyć na rozwój w ich karierze, czego im obydwu tego bardzo życzę.
Jak Panu natomiast podoba się kadra pod wodzą Piotra Przybeckiego? Czy uważa Pan, że dużo nam czasu zajmie wskoczenie na ten poziom reprezentacyjny, dzięki któremu święciliśmy przez kilka lat wiele sukcesów?
Nie potrafię tego powiedzieć, ile czasu to potrwa, natomiast nie ukrywam, że chciałby, żeby to było jak najszybciej. Zmiana pokoleniowa w polskiej kadrze nastąpiła zbyt późno, ale bardzo się cieszę, że w końcu to się stało. Ja natomiast jestem akurat taki, że kibicuję polskim zawodnikom i polskim trenerom, więc niezmiernie się cieszę, że Piotr Przybecki objął tą reprezentację. Ma w swoim gronie bardzo dużo perspektywicznych zawodników, którzy zbierali też doświadczenia w reprezentacjach młodzieżowych naszego kraju, a obecnie reprezentują barwy klubów Superligi. Niektórzy z nich grają również za granicą, więc mam nadzieję, że ciężka praca, która przed nimi jest, zostanie wykonana jak najlepiej to będzie możliwe i ta drużyna bardzo szybko się odbuduje. Na pewno, trenera Przybeckiego czeka również bardzo ciężka praca, ale z tego, co wiem jest tego świadomy i nie boi się tego.
Przechodząc natomiast do tematu Wisły Płock, w składzie Nafciarzy trochę się pozmieniało. Nie ma już w naszych szeregach Dimy Żytnikowa, głównego kreatora gry płockiej drużyny. Tak naprawdę, dysponujemy tylko Marko Tarabochią, który obecnie jest kontuzjowany. Jest jeszcze Gilberto Duarte, który coraz częściej wybiega na parkiet jako playmaker. Jak Pan uważa, czy po tych zmianach, Wisła jest w stanie w tym sezonie pokonać zespół z Kielc czy też awansować do 1/16 Ligi Mistrzów?
Oczywiście, pokonamy Kielce. Tutaj zawsze będę kibicował i wierzę, że ten dzień w końcu nadejdzie i może to będzie w tym sezonie. Na pewno jest to inna drużyna niż ta z zeszłego sezonu. Patrząc na dwa pierwsze mecze w ramach Ligi Mistrzów, które Wisła przegrała, zespół z Płocka pokazał się z bardzo dobrej strony. Myślę, że dla Wisły będzie najważniejsza ta druga runda, kiedy zawodnicy zdobędą trochę więcej doświadczenia i zaczną się lepiej rozumieć na boisku. Bardzo był chciał, żeby Wisła awansowała do 1/16 Ligi Mistrzów, ale jest to bardzo ciężko powiedzieć. Mimo wszystko wierzę w ostateczny sukces Nafciarzy na tym polu. Natomiast, w przypadku pozycji playmakera, jestem bardzo dużym fanem Duarte. Już w zeszłym sezonie byłem pod wrażeniem jego gry, tak samo jestem i teraz, więc mam nadzieję, że podoła roli, na jaką się go kreuje szkoleniowiec Wisły Płock.
Co Panu się najbardziej podoba w stylu gry Wisły Płock?
Na pewno jest to szybkie tempo gry. Analizując grę Wisły przed sobotnim pojedynkiem, Nafciarze zdobywają bardzo dużo bramek z szybkiego ataku, czy to ze szybkiego wznowienia, czy kontrataków w drugie tempo. Takie jest nowoczesna piłka ręczna i z perspektywy widza, miło się ogląda taką grę.
Panie Michale, na zakończenie, co mogą Panu życzyć płoccy kibice? Czy ma Pan takie marzenie, że wraca Pan do Płocka w roli pierwszego trenera Wisły?
Wiadomo, że każdy ma jakieś marzenia. Ja też mam swoje i na pewno jednym z nich jest poprowadzenie pierwszego zespół Wisły przy pełnej hali w spotkaniu Ligi Mistrzów (śmiech). Natomiast zobaczy co nam przyszłość przyniesie. Teraz jestem tutaj w Opolu i skupiam się w pełni na swojej pracy, staram się wykonywać ją najlepiej jak potrafię i chcę być coraz lepszy pod tym kątem.
Opracowała Bogdi.
Mate Lekai z Vesprem PROFESOR dwa mecze LM i 18 bramek.
Takiego zawodnika potrzeba w Płocku jak tlenu, co ten facet wyprawia czapki z głów.
A pomyśleć, że dwa sezony wstecz Veszprem nie widziało go w swoim składzie, aż się prosiło o działanie przez Płocki zarząd.:)
2 lata siedział na ławie. Trzeba było wtedy myśleć
Dokładnie Koledzy oglądałem ten i poprzedni mecz Vesprem, Pallmarsona nie ma jest Lekai i naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem tego zawodnika.
Rozgrywanie piłki przez niego to poezja, mijanie na zawodzie i wreszcie rzuty. Statystyki mówią same za siebie dzisiaj 9 bramek w poprzednim meczu również. Parafrazując Daszka „PrzeKot”
Gratulacje dla Wisły za wygraną w Oplu ???