U siebie z Legionowem

W środę punktualnie o 18.00 rozpocznie się kolejne spotkanie Nafciarzy w Płocku. Przeciwnikiem będzie KPR Legionowo. Inny scenariusz niż przekonujące zwycięstwo Wisły nie wchodzi w grę. Zapraszamy na trybuny!

Po nieudanym meczu w lidze mistrzów wracamy na ziemię i przystępujemy do meczu z zespołem z Legionowa. Ekipa gości to jedna ze słabszych ekip w obecnych rozgrywkach. Do tej pory zgromadziła na swoim koncie jedynie 2 punkty. Taka postawa KPRu nie dziwi. Przed sezonem wydawało się, że w ogóle zabraknie ich w Superlidze. Ostatecznie udało się zgromadzić środki finansowe niezbędne do przystąpienia do najwyższej klasy rozgrywkowej i otrzymać licencję. Wspomniane zawirowania odcisnęły piętno na kadrze zespołu i delikatnie mówiąc na papierze wygląda to dość przeciętnie. Do Puław odeszły choćby 2 główne ogniwa zespołu: Titow oraz Kasprzak. Zmiennicy to już nie ten poziom. Na lidera zespołu wyrasta dobrze nam znany Kacper Adamski, który otrzymał szansę gry w dłuższym wymiarze czasowym i nie ma co ukrywać póki co wykorzystuje ją doskonale. Z płockich akcentów w drużynie przyjezdnej warto również wspomnieć o obrotowym Wiktorze Jędrzejewskim.

Wisła do meczu przystąpi bez kontuzjowanych Marko Tarabochii i Dana Emila Racotea. W przypadku drugiego uraz ponoć (niestety klub tradycyjnie nie rozpieszcza nas informacjami) jest groźniejszy niż się początkowo wydawało. Jak długą przerwę to oznacza? Tego nie wiemy my, myślę że nie wiedzą w klubie i niemal pewien jestem, że nie mają bladego pojęcia nasi lokalni fachowcy w dziedzinie leczenia urazów sportowych. Ile jeszcze czasu tolerowana będzie ta amatorka z leczeniem graczy zespołu? Nie wiemy również co się dzieje z Mateuszem Piechowskim. Niby zakończył rehabilitację, niby wrócił do treningów a na hali można go zobaczyć jedynie paradującego poza ławką w gustownym klubowym sweterku. Czy nie jest jeszcze gotowy na obciążenia meczowe? Czy może decyzja trenera jest taka, że nie prezentuje na ten moment poziomu wymaganego do gry na boiskach choćby Superligi. Ponownie – nie wiemy.

Nie ma co ukrywać po niedzielnym meczu nawet najwięksi fanatycy mogli poczuć się rozczarowani. Jesteśmy jednak tu gdzie jesteśmy, ciągle liczymy że lada moment z klubu zaczną wreszcie płynąć pozytywne wieści, które zapalą promyk nadziei na lepsze jutro. Zespół wspierać trzeba zawsze i niezależnie od okoliczności także ze swojej strony serdecznie zapraszamy na halę! Na koniec jeszcze raz wyręczając klub, który uznał że godzina rozpoczęcia meczu na plakacie go promującym jest nieistotnym szczegółem, serdecznie zapraszamy na halę na godzinę 18:00.

Napisał: Pelnomocnik-ds.-pelnomocnictw

Zobacz wszystkie artykuły tego użytkownika