„Uważam, że mamy dobrą drużynę, ale należy pamiętać, że nic nie osiąga się w mgnieniu oka.”

W ostatnich dniach doszła do nas pozytywna wiadomość o powrocie Dana-Emila Racotei do treningów z pierwszym zespołem Wisły. Dużo wcześniej udało nam się porozmawiać z naszym rumuńskim rozgrywającym m.in. o tym, czy ma obawy, co do powrotu na boisko, jak ocenia dotychczasowe postępy Nafciarzy w Lidze Mistrzów oraz jak zachęci płockich fanów, aby ponownie wypełnili po same brzegi trybuny Orlen Areny.

Dan, to jest Twoja druga kontuzja w przeciągu krótkiego okresu czasu. Jak się z tym czujesz? Masz jakieś obawy w kontekście powrotu na boisko?

Tak, to jest druga kontuzja i się niczego nie boję. Nie mam do tego powodów. My ludzie sportu nie mamy tak łatwego życia, jak to wygląda. Każdy sport ma swoje lepszego i gorsze strony. W naszym życiu kontuzje stanowią małą część życia, to jest też w pewnym stopniu kwestia szczęścia. Tę kontuzję odebrałem jako sygnał z mojego organizmu, że jest on przemęczony. Może zbyt mocno naciskałem po pierwszym urazie na powrót i po prostu potrzebowałem więcej czasu na regenerację. Cieszę się, że niedługo wrócę na boisko. Mam nadzieję, że już nic takiego mi się nie przytrafi. Jestem pozytywnie nastawiony, nadal jest to początek sezonu i będę starał się pomagać mojej drużynie jak najbardziej się da, żeby osiągać jak najlepsze wyniki.

Jak oceniasz początek sezonu w wykonaniu naszego zespołu? Wszyscy widzą, że rozgrywki Ligi Mistrzów nie idą tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Zwłaszcza mecz przeciwko drużynie Picku Szeged pokazał, że nie jesteśmy nadal na naszym optymalny poziomie.

Nie mogę powiedzieć nic dobrego, ale wiem, że przyczyną tego są z pewnością kontuzje, jakie napotkały niektórych zawodników, przez co nie dysponujemy taką siłą rażenia jak w pełnym składzie. Poza tym początek sezonu wiązał się z wieloma podróżami i w skutek czego z pewnością odczuwaliśmy zmęczenie. W takich sytuacjach, kiedy głowa mówi „zróbmy to, wygrajmy wszystkie mecze”, ale ciało jest przemęczone, nie jesteśmy w stanie dać z siebie 100%. Doceniam moich kolegów z zespołu, jestem blisko nich nawet wtedy, kiedy nie mogę grać. Potrzebują wsparcia, ponieważ nie jest tak łatwo wyjść na boisko i wykonać plan tak, jak powinien być wykonany. To jest ciężkie zadanie, zwłaszcza w meczach Ligi Mistrzów. Ale wkrótce wszystko się zgramy i będzie bardzo dobrze. Wierzę w nas.

Według Ciebie, co jest mocnym punktem Wisły Płock w tegorocznych rozgrywkach? I co, według Ciebie, zespół powinien poprawić podczas występów w kolejnych meczach?

Uważam, że mamy dobrą drużynę, ale należy pamiętać, że nic nie osiąga się w mgnieniu oka, potrzeba jest trochę czasu. Musimy ciężko pracować i robić wszystko najlepiej jak potrafimy. W tym wszystkim ważna jest praca trenerów, którzy odpowiednio przygotowują nas na treningach i przed meczami. Robimy wszystko zgodnie ze wskazówkami naszego trenera, który jest zarazem naszym liderem. Ważne jest to, że ufamy sobie wzajemnie w tym, co robimy.

Mówiąc szczerze, jak myślisz, czy Wisła Płock jest zdolna zdobyć co najmniej jedno trofeum w tym sezonie? Występy w Lidze Mistrzów nie napawają nas optymizmem pod tym kątem.

Myślę, że musimy być pozytywnie nastawienie i zaufać sobie nawzajem. Jako zawodnicy, darzymy siebie i kibiców ogromnym zaufaniem i liczymy na to, że kibice obdarzą nas nim. Wiem, że ciężko jest o tym teraz myśleć, zwłaszcza po naszej grze, w drużynie zaszło wiele zmian, ale musimy być bardziej optymistyczni i widzieć rzeczy, jakimi byśmy chcieli, aby były. Czasami jest lepiej, czasami jest gorzej, ale nie możemy zapomnieć, że trenerzy, my zawodnicy i kibice chcemy tego, co najlepsze dla nas. Kibice, dlatego potrzebujemy Was i doceniamy każdą najmniejszą rzecz, jaką dla nas robicie.

Możemy zauważyć, że w Orlen Arenie pojawia się coraz więcej pustych krzeseł. Wszyscy kibice czekają na magiczne pojedynki podobne do tych z Barceloną czy Vardarem kilka lat temu. Jak możesz zachęcić płockich kibiców, aby nie opuszczali Was? Wszyscy wiemy, że nasi kibice to nasz dodatkowy zawodnik, który daję ogromną różnicę zwłaszcza podczas topowych pojedynków.

Wiem i widzimy, że hala się nie jest wypełniona jak w poprzednich sezonach. Na pewno będziemy robić wszystko, co w naszych siłach, aby przyciągnąć kibiców z powrotem do siebie. Tak jak już mówiłem i powtórzę to jeszcze raz, nasi kibice są tak samo ważni, jak każdy zawodnik w naszej drużynie. Wszystkie wielkie wyniki jakie osiągnęliśmy były zdobyte przy pełnych trybunach, kiedy to nieśli nas swoją energią do walki. Dziękuje im za to i mam nadzieję, że zmienią zdanie i nigdy już nas nie opuszczą.

Cofnijmy się w czasie do 2014 roku, kiedy to przybyłeś do Płocka jako młody 19 letni zawodnik. Czy się spodziewałeś, że się wyprowadzisz z Rumunii, aby kontynuować swoją karierę w jednym z legendarnych polskich klubów? Co albo kto zachęcił Cię do podjęcia takie decyzji?

Lubię wracać do tamtego okresu, ponieważ nie chcę zapomnieć, gdzie zaczynałem i jak klub pomógł mi dorosnąć. Nauczyłem się tutaj wiele rzeczy, ale przede mną jeszcze długa droga. I nigdy nie myślałem do jakiego kraju trafię, zaufałem sobie samemu, że mogę poprzez ciężką pracę przejść do dobrego klubu i osiągać więcej i więcej dzięki każdej napotkanej szansie. Moja rodzina bardzo mnie wspiera od momentu, kiedy zacząłem swoją przygodę z piłką ręczną. Mówili, że nie mają wpływu na podjęte przeze mnie decyzje, ale żebym robił to, co robię jak najlepiej potrafię. Również moi przyjaciele wspierają mnie w tym wszystkim. Każda osoba, która jest dla mnie bliska, bardzo mi pomaga i zarazem uczy, więc jestem bardzo szczęśliwy, że mam ich wszystkim i doceniam każdą mają rzecz, jaką dla mnie robią. Dziękuję Wam bardzo za to.

Jak wspominasz początki gry w Wiśle oraz początki pobytu w Płocku? Czy było Ci ciężko?

Początki w Wiśle były dla mnie dobrą lekcją. To był mój pierwszy duży krok i nie jestem rozczarowany, że go podjąłem. To jest niesamowite, że w tym miejscu mam wszystko, czego potrzebuje każdy zawodnik, który chce rozwijać swoją grę. Jestem szczęśliwy, że jestem właśnie tutaj. Jest to miejsce, w którym zacząłem swoją dorosłą karierę zawodniczą oraz dorosłe życie. Nie było łatwo wyprowadzić się od swojej rodziny w wieku 19-tu lat, ale ważne jest również to, aby żyć swoimi marzeniami i tym, co najbardziej kochasz.

Podoba Ci się Płock i Polska? Czy miałeś okazję odwiedzić inne miejsca w naszym kraju? Jak możesz porównać Polskę do Rumunii?

Lubię Płock i również lubię Polskę. Jest to kraj z wieloma miłymi ludźmi i ciekawymi miejscami do zwiedzenia. Zobaczyłem kilka miast i naprawdę mi się spodobały. Polska i Rumunia różnią się między sobą pod względem kultury, ale jestem przyzwyczajony do obydwu kultur i z każdej z nich coś lubię. Rumunia jest krajem, który wychował mnie do 19-ego roku życia, przez co kocham swój kraj. Polska natomiast jest krajem, w którym zacząłem wchodzić w dorosłe życie i rozwijać swoją karierę. Na pewno, zawszę będę darzył Polskę wyjątkowym uczuciem i nigdy nie zapomnę, gdzie zacząłem grać na najwyższym poziomie.

Rozgrywamy drugi sezon w nowej formule PGNiG Superligi. Z punktu widzenia zawodnika, jak oceniasz tę zmianę? Czy ma ona duży wpływ na zawodników i drużynę?

Tak, nowa formuła rozgrywek wprowadziła dużo zmian, przez co liga staje się silniejsza, ale dla nas to nie ma znaczenia, w jaki sposób liga się zmienia. Musimy rozgrywać wiele meczy i w każdym z nich starać się o zwycięstwo, więc z naszej perspektywy, wprowadzona zmiana w PGNiG Superlidze nie ma większego znaczenia.

Jakie cele stawiasz sobie w tym sezonie?

Moim celem na ten sezon jest już nie mieć już więcej kontuzji w tym sezonie, na razie mi ich wystarczy. Jako zawodnik, chciałbym grać bardzo, bardzo dobrze oraz wrócić do dobrej formy, aby móc pomóc mojej drużynie tak jak to tylko jest możliwe.

Jakie są Twoje sportowe marzenia?

Od młodzieńczych lat marzę o tym, aby zostać jednym z najlepszych zawodników. Nadal o tym marzę i nie przestanę, dopóki tego nie osiągnę. Kocham to, co robię i chcę być w tym coraz lepszy!

Co wszyscy fani Wisły Płock mogą życzyć Danowi-Emilowi Racotei?

Nie chcę nic specjalnego. Chcę tylko, aby nasi kibice wspierali mój zespół. A mi wystarczy trochę szczęścia i zaufania, ponieważ ja też im ufam. I bardzo dziękuję wszystkim kibicom za to, co robicie!

Opracowała: Bogdi