Widać progres!


Jak można było zaobserwować podczas turnieju EVFH-Cup w niemieckim Ehingen, wyjątkowo duże obciążenia treningowe, które podczas pierwszej części okresu przygotowawczego zaserwował Wiślakom Ante Boić, powoli, ale jednak „puszczają”. Pierwsze spotkania w barwach Wisły zaliczył Ivan Nikcević, skutecznością w ataku błysnął Petar Nenadić, a w bramce bardzo dobrze zaprezentowali się bramkarze: Marcin Wichary i Marin Sego. Turniej po niezwykle emocjonującym finale z MKB Veszprem wygrał zespół Bartłomieja Jaszki, Fuechse Berlin. Nafciarze natomiast po bardzo dobrym spotkaniu z francuskim Montpellier zakończyli turniej na piątej pozycji. W Ehingen zameldowało się trzynastu kibiców Wisły, którzy swym radosnym i żywiołowym dopingiem wprawiali w osłupienie zarówno pozostałą część publiczność, jak i samych organizatorów.

Pierwszy dzień turnieju to dwa spotkania grupowe Wiślaków. W meczu otwarcia nasi szczypiorniści ulegli mistrzowi Węgier, MKB Veszprem. Do pewnego momentu Nafciarze toczyli dość wyrównany bój z Madziarami, ale nie pozwoliło to na uzyskanie chociażby remisu. Chwila dekoncentracji i kilka prostych błędów technicznych, jak również bardzo dobra postawa Mirko Alilovicia i Nando Fazekasza w bramce przeciwników sprawiły, że przegraliśmy ten mecz 17:22.

W tym miejscu należy zaznaczyć, że turniej w Ehingen był turniejem bramkarzy. Interwencje wymienionej wyżej dwójki jak i pozostałych: Jose Manuela Sierry, Silvio Heinevettera czy płockich golkiperów wprawiały w zachwyt zgromadzoną publiczność. Nie będziemy ukrywać, że z formy naszych bramkarzy w tym turnieju byliśmy bardzo zadowoleni.

Drugie spotkanie Nafciarzy z francuskim PSG Handball nie było już tak „udane” jak pierwsze. Z pewnością nie bez znaczenia była może nie tyle dość wysoka temperatura w hali, co zaledwie trzygodzinna pauza po spotkaniu z MKB Veszprem. Swoją drogą oglądanie spotkań było nie lada wyzwaniem dla kibiców. Dobrze, że na miejscu można było się wspomóc chłodnymi napojami, co choć na chwilę pozwoliło zapomnieć o panujących w hali tropikach.

Jeszcze w 13 minucie po bramce Bostjana Kavasa prowadziliśmy 6:5. W miarę upływu czasu i sił, co przekładało się na dużo niedokładności i strat, a co za tym idzie dość wolne tempo rozgrywanych akcji i ponad 50 % skuteczność w bramce rywali wspomnianego wcześniej Sierry sprawiły, że już pięć minut po przerwie było jasne, że w tym meczu rywali już nie „złapiemy”. Widząc słabość w naszej grze, jak również opadające, z każdą minutą siły, Lars Walter próbował rotować składem. Na niewiele jednak to się zdało i mecz ostatecznie zakończył się stosunkowo wysoką porażką 20:28. Nie pomogła również skuteczna gra Petara Nenadicia, który był autorem ośmiu bramek.

Drugi mecz Wiślaków był trzecim spotkaniem turniejowym. Przed nami tego dnia było jeszcze kilka atrakcyjnie zapowiadających się pojedynków, stąd racząc się miejscowym „chłodnikiem” mogliśmy z bliska obserwować największe gwiazdy szczypiorniaka, które na co dzień możemy obserwować na szklanym ekranie. Po meczach w miarę swoich językowych umiejętności była możliwość zamienić z „gwiazdami” kilka zdań czy zrobić sobie pamiątkowe fotki.

Trudy podróży, całodziennej sauny w hali w Ehingen sprawiły, że niektórzy z nas sesje popołudniową zakończyli przed lub po drugim spotkaniu naszego zespołu. Nieco mniej zmęczeni, przyjmując mniejszą lub większą dawkę środków wspomagających dotrwali do połowy ostatniego spotkania pierwszego dnia turnieju. Następnie w jednym z hoteli przy różnych akompaniamentach dbali o integrację już mocno podmęczonej ekipy wyjazdowej. Zmęczenie i wyjątkowo wysoka temperatura sprawiły, że koło północy dwójka śmiałków skorzystała z miejscowej fontanny. Biorąc pod uwagę temperaturę trochę im zazdrościliśmy.

Wracając do hotelu chyba nikt z nas nie spodziewał się, że Ehingen będziemy opuszczać w optymistycznych nastrojach. W spotkaniu o 5. miejsce nasz zespół zagrał niemal koncertowo zdecydowanie pokonując mistrza Francji Montpellier AHB 36:29! Wicemistrzowie Polski zagrali niezwykle zmotywowani i zdeterminowani by wygrać.

Po każdej niemal akcji ręce same składały się do oklasków, a skuteczność Nenadicia, Kamila Syprzaka i efektowna postawa naszych bramkarzy, powodowały szerokie uśmiechy na naszych twarzach. W tym spotkaniu trudno byłoby wskazać słabe punkty w szeregach Wiślaków. Każdy z zawodników, który wchodził z ławki wnosił coś, co pozwalało osiągnąć wysoką przewagę i kontrolować ją do końca spotkania. Oczywiście nie popadamy w euforię, ale trzymamy kciuki, by forma, jaką zaprezentował nasz zespół w niedzielnym spotkaniu nie tylko została podtrzymana, ale również szła w górę!

Turniej zakończył się zwycięstwem Fuchse Berlin, które po niezwykle emocjonującym spotkaniu pokonali MKB Veszprem 25:24. Najlepszymi zawodnikami w ekipie zwycięzców byli Bartłomiej Jaszka, który zdobył 6. bramek, jak również niesamowity w bramce Silvio Heinevetter. W zespole węgierskim podobali się tradycyjnie bramkarze, jak również zdobywca pięciu bramek Renato Sulić. Petar Nenadic wespół z Mathieu Grebille zostali najskuteczniejszymi zawodnikami turnieju. Nagrodę otrzymał jednak ten drugi, gdyż zdobył więcej bramek z gry. Co ciekawe, skuteczność (100%) z jaką w ostatnim meczu siódemki egzekwował nasz rozgrywający była imponująca.

Ostatnim akordem, jakże trudnym była droga powrotna do Płocka. Mimo doskonałych nastrojów nie zdołaliśmy dotrzeć do domów zgodnie z planowanym harmonogramem, gdyż posłuszeństwa odmówił nam nasz bus. Dobrze, że stało się to w Polsce, kiedy szykowaliśmy się do zjazdu z autostrady, a nie na terenie naszych zachodnich sąsiadów. Kilka godzin oczekiwania na pomocne płockie dusze sprawiło, że ostatni z nas zameldowali się w Płocku około południa. Nieoczekiwany postój wykorzystaliśmy pozytywnie od porannego plażowania na jednym z węzłów komunikacyjnych autostrady A2 opodal Koła.

Zdjęcie profilowe Ciaras

Napisał: Ciaras

Ktoś dla kogo Wisła to coś więcej niż klub. Wierny kibic-redaktor podążający za swoim zespołem po najdalszych zakątkach Europy. Jeden z twórców i pomysłodawców serwisu Nafciarze.info
Zobacz wszystkie artykuły tego użytkownika